Rok wydania: Numer:
Dachy 2009/2
Szanowni Państwo

Kryzys nie tyle puka do naszych drzwi, co jest już w przedpokoju, aby rzecz ująć obrazowo. Niestety nie sprawdziły się (jak zwykle?) oczekiwania rządu, że polska gospodarka zostanie oszczędzona. Co gorsza, nie widać, aby rząd miał jakiś program walki z kryzysem – ogranicza się do werbalnych zapewnień i słów otuchy.

Budownictwo odczuwa załamanie już od jesieni, gdy banki zaostrzyły warunki przyznawania kredytów hipotecznych. Od razu spadła liczba zainteresowanych nabyciem nieruchomości, zmniejszy się także liczba wydanych pozwoleń na budowę. O ile może w pierwszym półroczu bieżącego roku spadek sprzedaży materiałów budowlanych może jeszcze nie będzie bardzo odczuwalny, gdyż ludzie chcąc nie chcąc będą musieli wykończyć rozpoczęte budowy, to później w „mieszkaniówce” będzie już gorzej.

Nikt nie wie, jak długo może to potrwać. Oby nie okazało się, że czeka nas, jak niektórzy wieszczą, siedem lat chudych. Oby okazali się złymi prorokami.

Zapraszam do lektury

Tadeusz Bąk
Dyrektor wydawnictwa
Dachy 2009/1
Szanowni Państwo

Wszystko wskazuje, że zapoczątkowany załamaniem się rynku hipotecznego w USA kryzys nie ominie i Polski. Żaden bank u nas wprawdzie nie zbankrutował, ale większość przedsiębiorców z niepokojem patrzy w przyszłość. Niektórzy bez ogródek zapowiadają, że ich głównym środkiem obronnym będzie cięcie kosztów – i to tam, gdzie redukować je najłatwiej, czyli zwalniając pracowników.

Firmy dekarskie już odczuwają skutki zawirowań. Portfel zamówień wyraźnie się zmniejszył, spadły także ceny. Wydaje się, że czasy, gdy wykonawcy dyktowali ceny i mieli zamówienia rok naprzód, na razie minęły (i nie wiadomo, czy wrócą).

Stawki za wykonawstwo spadły, ale płace pracowników nie. Firma za dach dostaje mniej, ale koszty ma takie same, więc rentowność się obniża. Trzeba więc albo szukać dodatkowych zleceń, albo ciąć koszty. Ale jak? W branży dekarskiej chyba mało który właściciel firmy zwolni wyszkolonych pracowników, bo skąd potem weźmie następnych?

Sytuacja ta może także wpłynąć „oczyszczająco” na rynek. Ci, którzy zrobili „skok na dachy”, jawiące się im żyłą złota, zamkną swoje firmy, robiąc w ten sposób więcej miejsca na rynku dla pozostałych wykonawców, dekarzy z prawdziwego zdarzenia.

Zapraszam do lektury!

Piotr Rożnowicz
Redaktor naczelny
Dachy 2008/12

Najserdeczniejsze życzenia spokojnych, rodzinnych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia oraz pomyślności i sukcesów w nadchodzącym Nowym 2009 Roku wszystkim Czytelnikom, Klientom,
Autorom oraz Współpracownikom składa miesięcznik "Dachy"
Dachy 2008/11

Szanowni Państwo

Ubezpieczenia to dobra rzecz – płacąc określoną kwotę można spać bez strachu , że kataklizm nie pozbawi nas dorobku życia. Warunki ubezpieczenia ściśle określają jednak, za co się należy odszkodowanie, a co pozostaje poza ochroną. Bywa, że niektórzy ubezpieczeni próbują nieco „naciągać” owe warunki, interpretując je na swoją korzyść. Ale że niestety towarzystwa ubezpieczeniowe nie chcą rozdawać darmowych prezentów, powołują rzeczoznawców oceniających rozmiar szkód. Ci zaś doskonale znają się na swej pracy i z miejsca rozpoznają, kiedy dana szkoda jest ujęta w umowie.

O ubezpieczeniach dachów piszemy w artykule pt. Uwaga huragan. Treść może się okazać bardzo pouczająca, również dla dekarzy. Warto wyciągnąć z niego nauczkę, aby nie mieć problemów w przyszłości.

Zapraszam do lektury!

Tadeusz Bąk
Dyrektor wydawnictwa
Dachy 2008/10

Szanowni Państwo

Kryzys na rynkach finansowych niewątpliwie odbije się na branży budowlanej. W Europie Zachodniej staje się to już widoczne i objawia się m.in. zmniejszaniem czy wręcz zaniechaniem inwestycji budowlanych.

Mocna w ostatnich miesiącach złotówka sprawiała, że praca w Wielkiej Brytanii, będącej dotychczas ziemią obiecaną dla polskich budowlańców z różnych branż, przestała się tak bardzo opłacać. Wiążąc słabość funta z kryzysem można więć spodziewać się powrotu fachowców do ojczyzny. Jak dużą skalę będzie miała ta fala, trudno przewidzieć, ale jest ona więcej niż prawdopodobna.

Co może to oznaczać dla polskiego rynku? Ceny raczej nie spadną, inwestorzy przyzwyczaili się do wymagań dekarzy i blacharzy (i chyba też nauczyli, że za dobrą pracę trzeba – i warto – zapłacić więcej), a imigranci niechętnie będą chcieli pracować za niewielkie pieniądze. Miejsca pracy dla nowych ludzi z pewnością się znajdą – brak wykwalifikowanych pracowników jest w branży dachowej dobrze znaną bolączką. Dodatkowo przybysze mogą przenieść do Polski nowe sposoby pewnych rozwiązań i wyższą kulturę pracy. W sumie nie ma więc tego złego...

Zapraszam do lektury!

Piotr Rożnowicz
Redaktor naczelny
Dachy 2008/9

Szanowni Państwo

Nie zawsze dobrze jest się uczyć na błędach, ale na cudzych – jak najbardziej. Do popełniania błędów rzecz jasna nie zachęcamy, ale do czytania o nich owszem.

W miesięczniku DACHY niemal w każdym numerze przedstawiamy błędy popełnione przy kryciu dachu. Opisujemy je w stałym dziale „Z teczki biegłego”. Od Czytelników wiemy, że cieszy się on sporym powodzeniem – niektórzy z nich wręcz od niego zaczynają lekturę miesięcznika.

Aby jednak nie popaść w skrajności  i nie koncentrować się na złym wykonawstwie, pokazujemy także dachy niemal wzorcowe.

Ponadto wraz z organizatorami zapraszamy na listopadowy Ogólnopolski Salon Dekarski w Łodzi. Impreza zapowiada się niezwykle poważnie, o czym świadczy tematyka. W wydaniu wrześniowym przedstawiamy ramowy plan wydarzenia, natomiast bardziej szczegółowe informacje znajdą się w wydaniu październikowym.

Zapraszam do lektury!

Tadeusz Bąk
Dyrektor wydawnictwa

Artykuły ekspertów

- Reklama -

Polecane firmy

Polecamy


 


 

Który model dachówki ceramicznej płaskiej jest Ci najbardziej znany?








GŁOSUJ

Które okna dachowe (Twoim zdaniem) montujesz najszybciej?







GŁOSUJ