Rok wydania: Numer:
Dachy 2017/9

Szanowni Państwo

Z czego robi się rynny? Wiadomo: z blachy, PVC, czasem z drewna. Ale można też zrobić rynnę z… kostki brukowej. Dowodzi tego artykuł na str. 22 niniejszego wydania.

Artykuł ten porusza jeszcze jedno ciekawe zagadnienie. Dekarz przyznaje się, że pas okapowy wykonał nie do końca zgodnie ze sztuką dekarską, lecz czuje się „rozgrzeszony”, gdyż o wszystkim poinformował inwestora. Wyjaśnił mu, jak powinno wyglądać prawidłowe rozwiązanie i czym grozi realizacja pomysłu inwestora.

Czy dekarz miał prawo zrobić coś, o czym wiedział, że jest niepoprawne? Naszym zdaniem miał – nikt nie został tu poszkodowany, żaden z faktów nie został ukryty, inwestycja jest prywatna, pieniądze także, a ta część budowli nie ma wpływu na bezpieczeństwo.

Zapraszam do lektury całego wydania

 

Piotr Rożnowicz
Redaktor naczelny

Dachy 2017/8

Szanowni Państwo

Zastaw się, a postaw się. To porzekadło znane od wieków (i od wieków stosowane). Osoby zamożne od zawsze chciały się wyróżniać z otoczenia, sygnalizować swój wysoki status materialny. Świadczyć o nim może drogie ubranie, drogi samochód czy wystawny dom z ozdobnym dachem.

Wszystko, co nie zawiera się w standardowej ofercie, jest droższe. Tak też jest z materiałami budowlanymi czy dachowymi – czerwone dachówki są tańsze niż kolorowe. A jeśli trzeba z nich ułożyć wzór, cena rośnie jest bardziej.

Do czego ma nawiązywać ten wstęp? Otóż do artykułu zamieszczonego w niniejszym wydaniu DACHÓW. Autorka pisze w nim o dachach w jednym ze szwajcarskich miast. Mimo, że Szwajcaria słynie z bogactwa, dachy te są zaskakująco szare (a właściwie czerwone) i monotonne. Zapobiegliwi Szwajcarzy mniejszą wagę przykładają do wyglądu, natomiast kładą duży nacisk na praktyczność. I to widać. Nie nam oceniać, czy to dobrze, czy źle, ale jednak daje to do myślenia…

Zapraszam do lektury!

Tadeusz Bąk
Dyrektor wydawnictwa

Dachy 2017/7

Szanowni Państwo

Moda na wole oka nie przemija. Kto żyw, żąda takiej lukarny od projektantów i dekarzy, nie bacząc na możliwości i efekt. Klient żąda, klient płaci – klient ma. Są wprawdzie pewne zasady, raczej sugerujące, a nie nakazujące, przestrzeganie warunków niezbędnych do tego, aby wole oko, było estetyczne i proporcjonalne, ale… No właśnie, nie wszyscy się do tych sugestii stosują. I w rezultacie na dachach pojawiają się takie twory jak wole oko z artykułu na stronie 8. Za duże, nieproporcjonalne, z kominem w połaci.
Ale od czego jest wykwalifikowany dekarz?! On da sobie ze wszystkim radę. I rzeczywiście – jak trwoga, to… do dekarza! Wykonawca tego dachu poradził sobie z nim perfekcyjnie. Nie dość, że uporał się z tak nieforemną lukarna, to jeszcze estetycznie pokrył ją dachówkami zakładkowymi. Dobra robota!

Zapraszam do lektury całego wydania

 

Piotr Rożnowicz
Redaktor naczelny

Dachy 2017/6

Szanowni Państwo

Dla chcącego nic trudnego. Tak mógłby brzmieć tytuł artykułu ze str. 12. Przedstawiamy w nim dach zaprojektowany przez wykonawcę, który z zawodu nie jest ani dekarzem, ani architektem. Pisząc „zaprojektowany” mam tu na myśli fakt, że autor projektu wynalazł tylko (tylko czy aż?) koncepcję dachu, architektoniczne prace zlecając uprawnionemu projektantowi. Oto człowiek, który na podstawie własnej praktyki zdobył wiadomości z dziedziny dekarstwa, wie, co na dachu jest możliwe, a co nieosiągalne, siada i kreśli swój wymarzony dach. I jest to dach w pełni funkcjonalny, estetycznie prawidłowy, a jednocześnie wyróżniający się spośród innych w okolicy. Dobra robota!

Zapraszam do lektury

Tadeusz Bąk
Dyrektor wydawnictwa

Dachy 2017/2

Szanowni Państwo

Dekarze często narzekają na projekty. Że niedopracowane, że niedokładne, że nie uwzględniają wszystkich detali, że wykonawcy muszą zajmować się tym, za co im się nie płaci… Projektanci albo nie umieją planować pewnych istotnych szczegółów dachu, albo świadomie je omijają (czego przyczyna jest właściwie ta sama), albo nie zdają sobie sprawy ze stopnia ich skomplikowania i znaczenia dla całego obiektu.

Błędy w dokumentacji projektowej dachu odkrywają głównie dekarze – osoby najlepiej obeznane z tą tak istotną częścią budowli. Według przepisów prawa błąd taki powinien zostać  pisemnie zgłoszony kierownikowi budowy i inwestorowi, ale oznacza to stratę czasu dla wszystkich, więc tak dzieje się niezwykle rzadko. Błąd projektanta naprawia więc samodzielnie doświadczony wykonawca. I mimo braku teoretycznych podstaw, robi to prawidłowo. Ostatecznie zadowoleni są wszyscy, tylko czy cały proces przebiegł prawidłowo?
   

  1. Zapraszam do lektury!

 

  • Piotr Rożnowicz

Redaktor naczelny

Dachy 2017/1
Szanowni Państwo

Nie wszystko, co stare, jest nieprzydatne. Dowodem niech będą trzy artykuły z aktualnego wydania DACHÓW. Pierwszy z nich prezentuje dach pokryty w technologii znanej od lat. Jak się okazuje, w kryciu blachą płaską nic lepszego od rąbka stojącego nie wymyślono.

Kolejny przykład to ekspertyza prawie 150-letniego kościoła. Jego drewniana więźba nie budzi zastrzeżeń, została postawiona fachowo i ze zdrowego materiału. Efekt możemy podziwiać do dziś.

I ostatni dowód na przydatność starego to artykuł naszej długoletniej autorki, która przedstawia stare dachy, pokryte zabytkowymi niemal dachówkami czy łupkiem. Kunszt starych mistrzów pozwala przypuszczać, że dzisiaj, gdy obserwować można powrót do solidnej ręcznej roboty, dali by sobie radę.

Zapraszam do lektury


Piotr Rożnowicz
Redaktor naczelny
- Reklama -

Polecane firmy

Dachy - krok po kroku

Polecamy