Dachy 2/2018

Szanowni Państwo,

Tegoroczny luty zaczyna zasługiwać na swą nazwę. Najpierw trzymał lekki mróz, sypnęło nieco śniegiem i zrobiło się przyjemnie. Ale gdy w drugiej połowie miesiące temperatura zaczęła nocą spadać grubo poniżej -10 stopni, zrobiło się mniej przyjemnie.

Na dachach – wiadomo – wtedy trudno już wytrzymać, trzeba przerywać prace i jakoś zabijać czas. Np. myśleniem o przyszłości. Niestety jawiącej się w ciemnych barwach.  

Do tej pory właściciele firm dekarskich skarżyli się na zaniżanie stawek przez firmy-krzaki, działające nielegalnie, nie płacące podatków, ubezpieczeń itd. Legalne zakłady nie są w stanie konkurować z takimi kłusownikami. Ale pojawia się jeszcze jeden problem: brak rąk do pracy. W niektórych regionach Polski zaczyna brakować dekarzy, i to nie tylko uczniów, ale tych już w miarę wykwalifikowanych, przyuczonych do zawodu . Przyczyną tego nie jest już tylko emigracja zarobkowa, ale po prostu rezygnacja z pracy na dachu na korzyść pracy pod dachem. Ludzie wolą pracować nawet za mniejsze pieniądze, ale w fabrykach, w cieple, pod dachem.

Chcąc zatrzymać pracowników, właściciele firm będą musieli podnosić płace i albo zmniejszą swoje zyski, albo spróbują przerzucić to na inwestorów. Wydaje się, że jednak inwestorzy będą musieli ulec, bo ktoś im dach zrobić musi. A jeśli dekarze wykażą się solidarnością, to branża wykonawcza znowu może przeżyć prosperity. Jeśli tylko znajdą się chętni do pracy…

Zapraszam do lektury

Piotr Rożnowicz
Redaktor naczelny

Artykuły ekspertów

- Reklama -

Polecane firmy

Dachy - krok po kroku

Polecamy