Zabytkowy dworek kryty "na rolkę"

Ocena: 5
1840

Wszelkie prace na dachu zabytkowego dworku były uwarunkowane decyzjami konserwatora zabytków. Inwestor zdecydował się na pokrycie z blachy miedzianej. Blachy nie ułożono jednak na rąbek, lecz tradycyjną metodą układania pokrycia z elementów segmentowych i łączenie ich „na rolkę”.

Pierwotnie dach miał być kryty na rąbek, jednak wysokość budynku zniweczyłaby starania blacharzy

Układanie blachy na rąbek daje w efekcie niemal płaską powierzchnię dachu. Tu uznano jednak, ze budynek jest za wysoki i układanie na rąbki nie da ładnego, widocznego efektu estetycznego, gdyż z dołu będzie po prostu niewidoczne. Ustalono więc, że blacha zostanie ułożona „na rolkę” z elementów segmentowych o wymiarach 1000 × 680 mm.


Przed zimą
Ponieważ prace zaczęły się późną jesienią, dach należało odpowiednio zabezpieczyć przed zimą. Na kozły została przybita membrana wysokoparoprzepuszczalna, na nią kontrłaty grubości 30 mm i szerokości 80 mmm. Na kontrłatach znalazły się calowe deski tworzące poszycie dachu, bite w odstępach 10–15 mm i na nie papa wierzchniego krycia.

Chociaż papa jako pokrycie wstępne pod blachę ma tylu zwolenników, co przeciwników, tu zgodzono się na takie rozwiązanie ze względu na warunki atmosferyczne – ekipa weszła na dach w listopadzie. Krótko potem nastała śnieżna zima, ale dach w ogóle nie ucierpiał. Wybór okazał się więc słuszny.
 
Codzienność dekarza-blacharza: wymierzyć, dociąć, zagiąć

Setki metrów obróbek
Na pokrycie zastosowano blachę miedzianą grubości 0,58 mm w rolkach. W sumie blacharze z Domdachu wykonali prawie 600 m2 dachu i niemal 500 mb obróbek blacharskich. System rynnowy z blachy 0,60 mm także jest wykonany z miedzi. Rynny mają średnicę 150 mm, a wykonane „bezszwowo” rury 120 mm.

W dachu zastosowano kilka rozwiązań z innych technologii, które sprawdziły się też w starej technice „rolki”. Szczelina wentylacyjna przebiegająca od okapu do kalenicy została na dole zabezpieczona siatką miedzianą, a nietypowa dla tej technologii kalenica została specjalnie otwarta. W szczycie dachu została przerwa (nie do końca zabite deskami poszycie) zabezpieczona membraną, a specjalnie uformowana kalenica wspomaga przepływ powietrza.
 
Obrabianie okien, których kołnierze należało dostosować do technologii krycia na rolkę

W dachu znalazły się okna dachowe. Wraz z nimi pojawił się też problem. Otóż oryginalne kołnierze do okien są przewidziane do stosowania w dachach krytych na rąbek, my zaś układaliśmy blachę na rolkę. Byliśmy więc zmuszeni dostosować je do naszych potrzeb, aby wkomponować je w dach tak, żeby nie odróżniały się od reszty. Efekty widać na zdjęciach – moim zdaniem są więcej niż zadowalające.
 
Jedno z gotowych okien

Kosze dachowe zostały wykonane z jednolitych pasów blachy za pomocą bendera i zamocowane suwakowo, co przy małym spadku dachu gwarantuje szczelność i umożliwia pracę blachy. Montaż jednego z koszów przysporzył nam nieco kłopotów, ponieważ łączył on wyższy dach kopertowy, kryty jako pierwszy z niższym dachem dwuspadowym, który był wykonywany później.
 
Otwarta kalenica

Planowanie i fachowe wykonawstwo
Dla kogoś, kto patrzy boku, dach może wydawać się prosty i nieskomplikowany. Fachowcy wiedzą jednak, że zastosowany materiał i technologia wymagają ciągłej uwagi i staranności w wykonywaniu poszczególnych elementów. Ładny widok nie bierze się znikąd, najpierw trzeba się nieźle napracować. Pokrycie musi być właściwie robione od razu „na gotowo”. Od pierwszego do ostatniego arkusza blachy trzeba przewidywać kolejne czynności i przeszkody w połaci w postaci kominów, okien czy lukarn. Nie ma możliwości cofnięcia się i poprawienia zamontowanego elementu inaczej niż bez jego rozbiórki, a więc i deformacji czy wręcz zniszczenia. A materiał nie jest tani…
 
Połać z oknami
Podpis mistrza
Każdy wykonawca chciałby, aby jego dachy czymś się wyróżniały, miały indywidualne cechy, nosiły rozpoznawalny nawet po latach „podpis”. Moim znakiem firmowym jest ozdobiona rozetkami wiatrownica na wejściem i szpic na szczycie z datą wykonania inwestycji.
 
Firmowy podpis mistrza Domżała: szpic i rozetki na wiatrownicy

Na zakończenie
Wielu z nas traktuje swój zawód nie tylko jako pracę, lecz w to co robi, wkłada całe serce. Czasem prosta z pozoru inwestycja dostarcza sporo kłopotów, ale jednocześnie dużo zadowolenia i satysfakcji, kiedy widać, że efekt ostateczny znajduje uznanie w oczach inwestora. Tylko my – dekarze i blacharze – wiemy, że dach ma być nie tylko „ładny”, ale przede wszystkim poprawnie wykonany.
 
Tomasz Domżał
PPHU „Domdach”
Zdjęcia: Autor
Źródło: Dachy, nr 12 (132) 2010
PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

Artykuły ekspertów

- Reklama -

Polecane firmy

Dachy - krok po kroku

Polecamy