Informacje dla dekarza, cieśli, blacharza, architekta, projektanta, konserwatora i inwestora. Błędy, usterki, wilgoć i zacieki. Budowa, remonty i naprawy. Dachy płaskie, zielone i skośne. Dachówki, blachodachówki, łupek, gont, folie, papy, blachy. Konstrukcje, materiały, wykonawstwo. Więźba dachowa, drewno i prefabrykaty. Kominy i obróbki. Okna dachowe. Narzędzia i urządzenia. Izolacje i wentylacja. Informacje dla dekarza, cieśli, blacharza, architekta, projektanta, konserwatora i inwestora. Błędy, usterki, wilgoć i zacieki. Budowa, remonty i naprawy. Dachy płaskie, zielone i skośne. Dachówki, blachodachówki, łupek, gont, folie, papy, blachy. Konstrukcje, materiały, wykonawstwo. Więźba dachowa, drewno i prefabrykaty. Kominy i obróbki. Okna dachowe. Narzędzia i urządzenia. Izolacje i wentylacja.
Informacje dla dekarza, cieśli, blacharza, architekta, projektanta, konserwatora i inwestora. Błędy, usterki, wilgoć i zacieki. Budowa, remonty i naprawy. Dachy płaskie, zielone i skośne. Dachówki, blachodachówki, łupek, gont, folie, papy, blachy. Konstrukcje, materiały, wykonawstwo. Więźba dachowa, drewno i prefabrykaty. Kominy i obróbki. Okna dachowe. Narzędzia i urządzenia. Izolacje i wentylacja.

Z blachą do Bordeaux

Ocena: 5
2297

Internet łączy ludzi, którzy bez niego chyba raczej by się nie spotkali. Jak inaczej mogliby się poznać dekarz z francuskiego Bordeaux z polskim blacharzem i dekarzem, Stanisławem Głusińskim (www.blachart.pl). Francuz znalazł Polaka właśnie w Internecie, szukając wykonawcy elementów do stawianej w ogrodzie miejscowego potentata altany z dachem w kształcie okrągłej kopuły.

 

 

 


Goła betonowa kopuła

Pewien majętny pan z Bordeaux umyślił sobie postawić w ogrodzie altanę, „jaką widział u Rotszylda”. Dysponował fotografią oryginału i chciał mieć własną replikę. Francuscy (a może i polscy) fachowcy obiekt zbudowali, wylali z betonu kopułę, ale pokrycia jej blachą się nie podjęli. Tym bardziej, że francuski architekt ocenił, że nie ułożenie na niej łusek jest niemożliwe, „bo nie ma tego w AutoCADzie”. Pokrycie „w schodki” wydawało się tamtejszym fachowcom na tyle trudne i pracochłonne, że nie chciało/opłacało im się tego podejmować. A może po prostu nie ufali swoim umiejętnościom…?

 


Fragment drewnianego modelu gzymsu z gotową obróbką

Jak trwoga, to do Polaka
Wspomniany dekarz zdobył zlecenie na obrobienia kopuły blachą, ale – jak to często bywa – sam nie dał sobie z tym rady i zaczął szukać podwykonawców. Natrafił na stronę internetową Stanisława Głusińskiego i nawiązał z nim kontakt. Chodziło jedynie o wykonanie obróbek gzymsów kopuły. Francuz przesłał do Polski projekt, który przewidywał, że kopuła będzie kryta listwami w schodki. Gdy S. Głusiński to zobaczył, odmówił przyjęcia zlecenia. Jak powiedział: Moim zdaniem projekt był chybiony. Kopuła pokryta w schodki wyglądałaby fatalnie, nie mogłem do tego przyłożyć ręki. Strona francuska wielce się tym zafrasowała i zaczęła dopytywać, jak można problem rozwiązać. Od słowa do słowa okazało się, że polski fachowiec jest w stanie zaprojektować i wykonać o wiele estetyczniejsze pokrycie łuskami.

 

 

 


Odręczny szkic kopuły z naniesionymi wymiarami

Pomiary, wzory, wersje próbne
Stanisław Głusiński wraz z pracownikiem polecieli do Bordeaux w celu dokładnego wymierzenia kopuły. Średnice zmierzono w kilku miejscach, podobnie zmierzone zostały promienie, szerokości wszystkich występów, sporządzono dokładne szkice. Była to chyba najważniejsza część zlecenia, bo wszystkie prace miały być wykonane prawie 2500 km dalej, w warsztacie w Polsce. 1-centymetrowa niedokładność sprawiłaby, że materiał (miedziana blacha) nadawałby się na złom.

 

 

 


Wykonywanie ozdobnego elementu wieńczącego kopułę

Mistrz Głusiński wykonał kilka wzorów łusek miedzianych, spośród których inwestor miał wybrać tę, która mu się najbardziej podoba. Zostały one wysłane do Francji, a w międzyczasie w warsztacie rozpoczęto wykonywanie drewnianego modelu, służącego do zrobienia obróbek. Zamysł był bowiem taki, że „pod dachem” powstanie wycinek kopuły o rzeczywistych wymiarach, którą blacharze obrobią. Jako że kopuła jest idealnie okrągła, wystarczyło zbudować jej ćwiartkę, aby uzyskać jej pełny obraz.

 

 

 


Szablon samej kopuły z wstępnie przymierzonymi łuskami

Inwestor dosłał wybrany wzór łusek. Ruszyła więc produkcja 1600 łusek z patynowanej miedzi, każda o długości 40 cm. Dodatkowym utrudnieniem było to, że łuski z każdego kolejnego rzędu są coraz węższe. Było to pracochłonne, ale za to dało znakomity efekt estetyczny.

Zrobione obróbki gzymsów oraz łuski przymierzano na drewnianym szablonie, na bieżąco korygując ewentualne odchyłki.

 

 

 


Właściwe prace rozpoczęte

Nie na betonie!
Gdy wszystkie części pokrycia były gotowe, zapakowano je do samochodu i zawieziono na miejsce montażu.

Kopuła została wykonana z piaskowca. Kamień zaimpregnowano i pokryto Enkopurem. Ale i tak blachy nie można układać bezpośrednio na betonie, potrzebny jest podkład oddzielający. Tu zrobiono go z trzech warstw sklejki, układanych prostopadle do siebie i przykrytych matą separacyjną. Dopiero na tym można było mocować łuski. Ale jak?

 

 

 


Obróbki gzymsów pochłonęły najwięcej czasu

Do sklejki zamocowano haftry i do nich przyczepiano pojedyncze łuski, kładąc je z zakładami ok. 15 cm. Ich podłużne krawędzie były profilowane, więc przytrzymały się nawzajem. Lutowanie nie wchodziło w grę, ponieważ wysoka temperatura od razu niszczyła powłokę z patyny i na blasze pojawiały się ciemne plamy.

 

 

 

 

 

 

Zostały „tylko” łuski

Koniec wieńczy dzieło
Kopułę wieńczy ozdobny wazon na okrągłej podstawie. Pierwotnie miał on być betonowy, ale pomysł ten nie podobał się inwestorowi. Wolał ozdobę wykonaną z blachy. Stanisław Głusiński zrobił więc i ja. Jednak już nie z łusek, lecz z dłuższych, odpowiednio giętych i lutowanych arkuszy. Miał w tym wprawę, bo wcześniej podobne elementy wykonywała dla pałacu na Wodzie w warszawskich Łazienkach (dach ten opisywaliśmy w wydaniu grudniowym z 2015 r.).

 


Ostatnie wykończenia…

 

 

 

 

 

 

 


Dzieło gotowe!

Inwestor był niezwykle zadowolony z usług ekipy polskich blacharzy. Nie mógł się nachwalić ich umiejętnościom i szeroko rozreklamował ich wśród znajomych. Niewykluczone, że dzięki temu Blachart znowu wyjedzie na gościnne występy do Francji.

Piotr Rożnowicz
Zdjęcia: Stanisław Głusiński

 

 

 

 

Źródło: Dachy, nr (194) 

 

 

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Artykuły ekspertów

- Reklama -

Polecane firmy

- Reklama -


Którą akcję wspierania branży dekarskiej znasz najlepiej?







GŁOSUJ

Które okna dachowe (Twoim zdaniem) montujesz najszybciej?







GŁOSUJ