Informacje dla dekarza, cieśli, blacharza, architekta, projektanta, konserwatora i inwestora. Błędy, usterki, wilgoć i zacieki. Budowa, remonty i naprawy. Dachy płaskie, zielone i skośne. Dachówki, blachodachówki, łupek, gont, folie, papy, blachy. Konstrukcje, materiały, wykonawstwo. Więźba dachowa, drewno i prefabrykaty. Kominy i obróbki. Okna dachowe. Narzędzia i urządzenia. Izolacje i wentylacja. Informacje dla dekarza, cieśli, blacharza, architekta, projektanta, konserwatora i inwestora. Błędy, usterki, wilgoć i zacieki. Budowa, remonty i naprawy. Dachy płaskie, zielone i skośne. Dachówki, blachodachówki, łupek, gont, folie, papy, blachy. Konstrukcje, materiały, wykonawstwo. Więźba dachowa, drewno i prefabrykaty. Kominy i obróbki. Okna dachowe. Narzędzia i urządzenia. Izolacje i wentylacja.
Informacje dla dekarza, cieśli, blacharza, architekta, projektanta, konserwatora i inwestora. Błędy, usterki, wilgoć i zacieki. Budowa, remonty i naprawy. Dachy płaskie, zielone i skośne. Dachówki, blachodachówki, łupek, gont, folie, papy, blachy. Konstrukcje, materiały, wykonawstwo. Więźba dachowa, drewno i prefabrykaty. Kominy i obróbki. Okna dachowe. Narzędzia i urządzenia. Izolacje i wentylacja.

Uwaga, niebezpieczeństwo! Błędy na dachach

Ocena: 5
5366

W swojej długoletniej karierze dekarza i rzeczoznawcy nie tylko przeprowadzałem ekspertyzy i wykrywałem cudze błędy – sam również je popełniałem. Nie wstydzę się przyznać do tego. Nie mam nic przeciwko temu, żeby na moich błędach uczyli się inni i dlatego w artykule zaprezentuję miejsca newralgiczne, w których łatwo jest popełnić błąd. Miejsca te są często niedoceniane przez dekarzy i projektantów.


W planach był remont dachu, który miał z budynku uczynić ozdobę okolicy: podpalane dachówki ceramiczne, ceramiczne akcesoria i miedziana blacha

Chciałbym przedstawić kilka ocenianych przeze mnie przypadków, opisać popełnione błędy, ale i równocześnie unaocznić niezgodności między wytycznymi dekarskimi a wskazówkami producentów materiałów.

Przypadek 1: remont dachu i jego skutku
Firma dekarska zbyt beztrosko podeszła do zlecenia polegającego na ułożeniu nowego pokrycia na dachu i lukarnie domu wielorodzinnego. Lekceważenie drogo ich kosztowało.

Stare pokrycie zdjęto z dachu, poddasze przystosowano do celów mieszkalnych, pojawiła się też loggia.



Nieprawidłowo rozwiązany okap

Dwuspadowy dach został pokryty nowymi glazurowanymi dachówkami zakładkowymi, na walcowatych lukarnach ułożono blachę miedzianą. Z tej samej blachy wykonano także pozostałe obróbki połączeń i zakończeń. Budynek miał się stać ozdobą okolicy.
 


Lukarny pokryte blachą miedzianą – brak rąbków, brak elementów dylatacyjnych

Gdy prace na dachu były już niemal ukończone, inwestor zauważył, że blacha na łukowych lukarnach wybrzusza się, zakłady blachy nie są, jak to wcześniej ustalono, zamykane na rąbki, lecz lutowane, a same luty są w niektórych miejscach źle wykonane. Inwestor zwrócił się z uwagami do właściciela firmy wykonawczej, mistrza dekarskiego i chciał, aby błędy zostały naprawione. Mistrz jednak nie był skory do pomocy. Inwestor zatrudnił miejscowego rzeczoznawcę i zamówił u niego ekspertyzę wykonanych robót. Ten podczas wizji lokalnych stwierdził następujące błędy, przedyskutował je z wykonawcami i inwestorem i ustalił propozycje ich naprawienia:
  • blacha miedziana na lukarnach nie została ułożona na rąbek stojący, luty, w niektórych miejscach wykonane nieprawidłowo, były częściowo otwarte;
  • dachówki szczytowe nie zostały zamocowane/przykręcone;
  • miedzianą blachę zamocowano w taki sposób, że spływająca z dachu woda będzie ściekać do cynkowej rynny na sąsiednim budynku. Ponieważ woda będzie płynąć z metalu szlachetnego nie nieszlachetnego (czyt. szereg reaktywności metali), rynna ulegnie zniszczeniu;
  • folia wstępnego krycia nie została odpowiednio szczelnie połączona z przebiciami dachu, nie doprowadzono jej nawet do pasa nadrynnowego;
  • znajdujący się na sąsiadującym murze kątownik z blachy miedzianej jest na górze zamocowany wyłącznie silikonem uszczelniającym. Brakuje jakiegokolwiek mocowanie mechanicznego.
  • i wiele innych błędów!

Wspomniany mistrz, szef firmy dekarskiej, okazał się bardzo niezadowolony z wytkniętych niedociągnięć, co nie dziwi. Ale co musi dziwić – uważał, że błędy te nie są istotne dla funkcjonalności dachu i zamierzał żądać, aby ekspertyzę wykonał jeszcze jeden rzeczoznawca.

Inwestor nie zgodził się na jego propozycję, aby firma nie otrzymała wynagrodzenia za nieprawidłowo wykonane pokrycie z blachy miedzianej, gdyż dekarze przyznali się, że nie są w stanie tego naprawić.

Ostatecznie strony doszły jednak do porozumienia i znalazły wyjście z sytuacji. Wprawdzie w tym przypadku kosztowało to drożej i trwało dłużej, ale i tak udało się uniknąć sprawy w sądzie.

Przypadek 2: zaufanie jest dobre, ale prawidłowa konstrukcja jeszcze lepsza
Lukarny to znany sposób na powiększenie przestrzeni mieszkalnej. Dawniej lukarny były głównie ozdobą, służyły do doświetlenia i wentylacji poddaszy w czasie, zanim na rynku pojawiły się okna dachowe. Były one nieduże, nierzadko ułożone w kilku rzędach, miały różne formy. Szczególnie ładnie wyglądają lukarny typu wole oczka.



Wygląda dobrze, ale pod względem technicznym nie do zrealizowania. To ślady drugiej już próby pokrycia, tym razem karpiówkami

I właśnie coś specjalnego, niepowtarzalnego chciał mieć na dachu inwestor na swoim domu jednorodzinnym. Aby sprawy szły gładko, zatrudnił koordynatora budowy i jako wzór pokazał mu wymarzoną lukarnę na innym budynku. Wydawało się, że nic nie powinno sprawiać problemów… Ale zatrudniony dekarz przyznał, że nie będzie umiał pokryć lukarny dachówkami zakładkowymi. Zaproponował zamiast nich karpiówki, a przyparty do muru inwestor zgodził się.

Po pokryciu ok. 40% połaci dekarz stwierdził nagle, że pokrycie lukarny karpiówkami także nie będzie możliwe. I nie powinno to dziwić, ponieważ lukarna miała następujące wymiary: wysokość (h) 1,55 m i szerokość (b) 5,70 m. Prawidłowe proporcje powinny zaś wynosić h : b ≥ 1 : 5. Pochylenie dachu lukarny wynosiło ok. 14°.
 


Przez niepoprawnie wykonane detale, nieszczelności, i rozdartą folię woda przedostawała się do wnętrza

Wykonawca chciał wreszcie lukarnę pokryć łupkiem, ale na to już inwestor zgody nie dał i zamówił rzeczoznawcę (tym bardziej, że na dachu były jeszcze inne błędy). Podczas wizji lokalnej rzeczoznawca stwierdził, że lukarna w tej postaci nie nadaje się ani pod dachówki, ani pod łupek. Prawidłowo będzie ją można pokryć dopiero po przekonstruowaniu.

Inne zauważone błędy to źle zamocowana, porwana folia wstępnego krycia, niewystarczająca wentylacja podpokryciowa i in.

Przypadek 3: (nie)widoczny błąd
Nie jest odkrywcze stwierdzenie, że krycie dachu na budynku nowowznoszonym jest łatwiejsze niż remont dachu starego. Przy projektowaniu nowego budynku można np. zaplanować odpowiednie dla ocieplenia grubości krokwi.
 


Jeszcze nie gotowe, a już uszkodzone: ślady zacieków, spęcznienie drewna, wystające i korodujące gwoździe, pogięta i częściowo przypalona kratka wentylacyjna

Schody zaczynają się wtedy, gdy z pozornie racjonalnych względów stosuje się rozwiązania, które po dokładniejszym przyjrzeniu okazują się albo całkowicie nieprzydatne, albo możliwe dopiero po spełnieniu dodatkowych warunków. Ilość błędów dramatycznie wzrasta, gdy w miejsce wypróbowanych, systemowych rozwiązań, stosuje się tańsze „równoważne odpowiedniki”, montowane w dodatku przez niewykwalifikowanych wykonawców, działających bez nadzoru.
 


Uszkodzenia górnej płyty z kontrłatami. Nieprawidłowe wypełnienie styków płyt pianką poddaje w wątpliwość ostateczny rezultat realizacji

Chciałbym tu zaprezentować konkretny przypadek z osobistej praktyki. Zamiast konwencjonalnej więźby dachowej zastosowano tu dach z prefabrykowanych płyt warstwowych. Moim zdaniem jest to system, który zdaje egzamin i opłaca się na budynkach dużych, większych niż mieszkalne jednorodzinne. Omawiana realizacja to hala sportowa – a więc obiekt jak najbardziej wiekopowierzchniowy. Projektanci nie chcieli jednak zrezygnować z kilku detali, jak np. konstrukcja „lukarnowa”, polegająca na przesunięciu połaci. Zrezygnowano za to z pewnych rozwiązań szczegółowych zalecanych przez producenta, za to podnoszących koszty.
 


Uszkodzenia górnej płyty z kontrłatami. Nieprawidłowe wypełnienie styków płyt pianką poddaje w wątpliwość ostateczny rezultat realizacji


Itak np. zamiast długie na 7–9 m płyty ze styropianowym rdzeniem obłożonym obustronnie stalową powlekaną blachą i z gotowymi kontrłatami przykręcać, przybito je ocynkowanymi gwoździami.

 

  • Wbijanie gwoździ, zaopatrzonych w podkładki, w wielu miejscach spowodowało widoczne uszkodzenia blachy. Gwoździe zaczęły też korodować.
  • Szerokie na kilka centymetrów szczeliny wypełniono wprawdzie montażową pianką poliuretanową, ale nie zakryto ich już dodatkową taśmą uszczelniającą, jak to zalecał producent. Zrobiono to dopiero po odwołaniu się do zaleceń producenta.
  • Ponieważ elementy docinano na miejscu piłą łańcuchową, w koszach ziały szpary o szerokości dochodzącej nawet do 8 cm. Miejsca te uszczelniono także pianką. Nie pomyślano o dodatkowym uszczelnieniu tych newralgicznych miejsc. Ostatecznie położono tu samoprzylepną papę bitumiczną.
  • Niedokładnie zamknięte fugi od strony wewnętrznej umożliwiały wnikanie pary wodnej i insektów.

Każdy system wymaga dokładnego zastosowania, jeśli ma służyć przez długie lata. O funkcjonalności decyduje raczej dokładność przy uszczelnianiu i wykańczaniu połączeń i zakończeń, a nie na prostej połaci. Niska cena ma rozstrzygające znaczenie właśnie przy inwestycjach publicznych, gdzie mniejszą wagę przykłada się do jakości, kompatybilności systemu z projektem.

 



Problemy z detalami, np. z koszami i grzbietami, gdzie prefabrykowane elementy należało dostosować do istniejących warunków

Podsumowanie
„Niewiedza nie chroni przed szkodą”, jak głosi porzekadło.

Omówione w tekście przykłady na pewno da się naprawić, materiały i systemy wymienić na lepsze, korzystniejsze. Wiele błędów jest popełnianych już na etapie projektowania, wykonawcy zaś nie zawracają sobie głowy weryfikacją planów i zgłaszaniem zauważonych nieścisłości architektowi czy inwestorowi.
 


Prefabrykowane, a więc szybkie w realizacji – pomyślał projektant

Praktyka pokazuje, że wciąż wiele błędów jest popełnianych także w dziedzinie dachów spadzistych. Bardzo często nie docenia się wpływów zmian wprowadzanych w konstrukcji, materiałach, systemach itd.

Wciąż za często zdarza mi się słyszeć „Zawsze to tak robiliśmy”, a za rzadko „Jak trzeba to było zrobić prawidłowo?”.
 
 

Jürgen Lech
Certyfikowany rzeczoznawca
Essen/Idstein, Coswig
Niemcy
Zdjęcia: Jürgen Lech
 
Źródło: Dachy, nr (112) 

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Artykuły ekspertów

- Reklama -

Polecane firmy

- Reklama -


Którą akcję wspierania branży dekarskiej znasz najlepiej?







GŁOSUJ

Które okna dachowe (Twoim zdaniem) montujesz najszybciej?







GŁOSUJ