Remont dachu pałacu w Mosznej

Ocena: 4.6
943
W połowie XX w. na Śląsku było ok. 80 różnych zamków i pałaców. Część została spalona w czasie działań wojennych, część zniszczono tuż po wojnie, ale wiele z nich uległo dewastacji w latach 70-tych XX w., kiedy to pałace sprzedawano przedsiębiorstwom i osobom prywatnym za niewielkie pieniądze.

Pałac w Mosznej obecnie, z wyremontowanym dachem

Pałace kupowały prężne państwowe firmy, które upadły w nowej rzeczywistości (np. Remak w Żyrowej), ale też „zwykli” ludzie, optymistyczni nastawieni do życia, którzy usiłowali remontować i utrzymywać obiekty za urzędnicze pensje. Bywało też, że niektórzy nabywali piękne budowle celem ograbienia, sprzedania i wywiezienia detali, jak miało to miejsce w przypadku przepięknego zamku w Kopicach, po którym obecnie pozostały mury.

Pałac spowity w rusztowania i siatki – zdjęcie z okresu remontu dachu

O ile wielowiekowe zamki najczęściej zamieniano na obiekty muzealne, to wiele z dziewiętnastowiecznych pałaców zachowało się tylko dlatego, że początkowo urządzano w nich sierocińce, domy opieki społecznej, szkoły, a czasami ośrodki związane z leczeniem chorób psychicznych czy ośrodki sanatoryjne lub wczasowe. Jednym z zachowanych jest niezwykły, eklektyczny pałac w Mosznej, który uniknął zniszczeniu w czasie działań wojennych, ponieważ jego urodą zachwycił się rosyjski dowódca wyzwalającej jednostki Armii Czerwonej. Potem przez wiele lat służył jako miejsce wypoczynku dla funkcjonariuszy bezpieki, a od 1972 r. zamieniono go na siedzibę Centrum Terapii Nerwic. Od 2012 r. pałac pełni rolę luksusowego hotelu.


Stare pokrycie i świetlik nad salą balową

Budowla powstała na przełomie XIX i XX w. na miejscu wcześniejszej. Wzniósł ją Franz Hubert von Thiele-Winckler, właściciel ogromnych posiadłości ziemskich i kopalń, który pragnął, aby obiekt w Mosznej był chlubą jego rodu, dlatego nie szczędził na niego środków. Obiekt zadziwia ogromem i disnejowską bryłą z 365 pomieszczeniami (od liczby dni w roku) wewnątrz, pokrytą, według przewodników, dachem z 99 wieżami (od liczby majątków Franza Huberta). Posiada ogółem 8 tys. m2 powierzchni, a jego kubatura wynosi 65 tys. m3. Do pałacu przylega szklana oranżeria z egzotycznymi roślinami, a w romantycznym parku działa słynna kiedyś stadnina koni i ośrodek jeździecki.


Układanie miedzianej blachy na hełmie jednej z wież

Wizja pijanego dekoratora
Już z daleka widać górujące nad lasem wieże pałacu, o którym niektórzy mawiają, że jest kiczem lub spełnieniem wizji pijanego dekoratora. Pałac w Mosznej łączy w sobie różne odmienne style i koncepcje, przez co określenie jego stylu nie jest sprawą łatwą, ale w tym właśnie tkwi jego urok. Turystów najbardziej urzeka wysokość budowli oraz dach z niezwykłą ilością licznych wież, wieżyczek, szczytów, iglic, lukarn, które nadają jej wyjątkowego uroku, aurę bajkowego zamku i miano śląskiego Disneylandu.


Ozdobna obróbka blacharska

W 2009 r. postanowiono po przeszło stu latach wymienić pokrycie dachowe, które już mocno przeciekało. Prace remontowe dachu trwały ponad 7 miesięcy i kosztowały samorząd województwa opolskiego 4,1 mln zł. Wymieniono cały dach o powierzchni 4.700 m2 kryty dachówką oraz użyto ponad 1000 kg miedzi na kopułach i wieżach. Drugie tyle zużyto na ozdobne obróbki blacharskie: rynny i ozdobne elementy wieńczące wieżyczki (dotychczasową ocynkowaną blachę zastąpiono miedzią). Zastosowano gatunek miedzi, który utlenia się na brązowo, dlatego po remoncie dach zmienił kolor. Poprzednie zielone miedziane kopuły nadawały wyglądowi dachu bardziej bajkowy charakter.


Wymiana pokrycia na wieżach w kształcie piramidy

Niełatwe zadanie
Remont tego dachu nie należał do zadań łatwych. Ogromna ilość wysokich wież, wieżyczek o różnych kształtach, rozmiarach, krytych miedzią oraz dachówką stanowiła dodatkowe wyzwanie dla pracujących dekarzy. Ponadto nad salą balową znajduje się dużych rozmiarów przeszklony świetlik. Zdejmowanie starej dachówki i układanie nowej odbywało się etapami na poszczególnych fragmentach dachu. Prawie każda z wież, wieżyczek różni się wielkością i kształtem. Dopiero podczas remontu można było dostrzec, że dwie większe wieże nad przepiękną biblioteką mają kształt dość wysokich piramid. Jaki producent wykonał poprzednie ceramiczne pokrycie dachu – nie wiadomo. Na dostępnych dachówkach i gąsiorach nie było żadnej sygnatury. Dawne ceramiczne, glazurowane dachówki karpiówki występowały w dwóch wersjach: normalnej i wieżowej. Podczas remontu zostały zastąpione przez żłobkowane dachówki karpiówki Koramic, pokryte szlachetną angobą koloru mahoniowego, wyprodukowane w cegielni Lębork w zakładzie Kunice.


Oryginalne gąsiory dachowe zdjęte z dachu


Stuletnia glazura wygląda niemal jak nowa


Gąsiory i dachówki w dwóch wersjach: połaciowej i wieżowej


Nowa i oryginalna dachówka karpiówka


Te dwa gąsiory również są oryginalne. Jeden z nich przeleżał na strychu, drugi na dachu

Gąsiory ze strychu
W bardziej rozszerzonym asortymencie występowały gąsiory w trzech wielkościach, zależnych od przeznaczenia: kalenicowe, grzbietowe i wieżowe. Gąsiory zachowały się, jak widać na fotografii, w bardzo dobrym stanie. Zaskoczeniem zapewne i ciekawostką będzie dla wielu wiadomość, że na krytym nowymi dachówkami dachu zastosowano oryginalne XIX-wieczne gąsiory, ale te, które zachowały się od ponad stu lat na strychu pałacu. Cegielnie na przełomie XIX/XX w. walczyły o klienta i często dostosowywały swoją produkcję do konkretnych zamówień. Prawdopodobnie albo wyprodukowano znacznie więcej dachówek i gąsiorów niż zamówiono albo celowo wykonano je w takiej ilości, aby uzupełniać ewentualne braki, zniszczenia. Gąsiory przeleżały na rozległym strychu nie tracąc świeżości glazury. Jakość tej glazury jest niesamowita, patrząc z perspektywy czasu na ówczesne warunki technologiczne. Podobnie można powiedzieć o trwałości tych gąsiorów, które zapewne przeleżą następne sto lat na dachu. Gąsiorów wystarczyło na cały nowy dach, łącznie z wieżami.



Ten sam fragment dachu przed i po remoncie

Jak wyglądała różnica między starym a nowym pokryciem ilustrują zdjęcia niewielkich wieżyczek, a także fragment od wschodniej strony.

Choć stary dach miał wiele uroku –zwłaszcza spatynowane, pokryte miedzią kopuły różnych wież miały niepowtarzalny wygląd - nowy dach prezentuje się równie okazale. Zamek przez czterdzieści lat służył ludziom w celu podreperowania zdrowia psychicznego i osłabionych nerwów. Każdy, kto choć raz tam był, chciał znów powrócić, ponieważ panowała w nim dobra atmosfera. Dzisiaj pałac z nowym dachem niejako wrócił do swych początków, bo jak dawniej jest dostępny tylko dla ludzi bogatych.


Elżbieta Wijas-Grocholska
Fot. Autorka


Źródło: Dachy, nr 7 (187) 2015
PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Artykuły ekspertów

- Reklama -

Polecane firmy

Dachy - krok po kroku

Polecamy