Remont dachu na kościele

Ocena: 4.5
3039

Parafia w Borzęcinie należy do najstarszych na Mazowszu - powstała między 1166 a 1254 r. Tutejsza świątynia aż do połowy XIX w. była zawsze drewniana. Wtedy to ówcześni właściciele majątku Borzęcin i Ożarów, Wincenty i Tekla Rapaccy sfinansowali budowę i całkowite wyposażenie obecnego kościoła, który został poświęcony w 1855 r.

Po remoncie dachu parafialny kościół w Borzęcinie wygląda imponująco

Od rynien do dachu

Na zwyczajowej duszpasterskiej wizycie, tzw. kolędzie, księża z danej parafii odwiedzają domy i mieszkania wiernych, aby poznać ich osobiście, porozmawiać o kłopotach, życiu, ale także aby bliżej zaznajomić ich z problemami parafii. Są to wprawdzie rzeczy przyziemne, z jakimi boryka się większość zwykłych ludzi – niezbędne remonty, wymiana dachu czy naprawa ogrodzenia wokół świątyni – ale wymagające nakładów finansowych.

Nawet laik zauważy, że potrzebny jest remont

O takich właśnie m.in. sprawach proboszcz borzęcińskiej parafii, ks. prałat Bogdan Wosławski rozmawiał z przyjmującymi go po kolędzie parafianami. Ks. proboszcz wspomniał o wymagającym remontu dachu kościoła oraz o najpilniejszej potrzebie, jaką był przegląd i ewentualna wymiana rynien. Gospodarz zaofiarował się, że sprawdzi usterki.

Orynnowanie dachu, podobnie jak i jego pokrycie było wykonane z blachy ocynkowanej. Po wejściu na dach okazało się, że rynny są w stanie nienadającym się do naprawy. Należało je wymienić na nowe. Ale zauważono coś jeszcze. Był to odstający arkusz blachy, który poluzował się na mocowaniu. Podczas wiatru blacha podnosiła się, odsłaniając wnętrze dachu, do którego bez przeszkód wnikał deszcz i śnieg. Skoro wokół kościoła i tak stały rusztowania, ekipa dekarzy postanowiła „zlustrować” cały dach.

I to gruntowny – tak wyglądały elementy więźby

Okazało się, że do wymiany kwalifikuje się całe pokrycie dachowe – skorodowane, nieszczelne, miejscami bez zamocowania. Na domiar złego więźba dachowa także wymagała wymiany. Krokwie, belki, murłaty były tak przegniłe i zjedzone przez szkodniki, że ułożenie nowego pokrycia oznaczałoby i tak ponowny remont za kilka lat.

Wynik oględzin nie ucieszył proboszcza. Akurat niedawno parafia wydała sporo pieniędzy na odnowienie ołtarzy, więc nie dysponowała budżetem pozwalającym na większe prace budowlane.

Konstrukcja pod 600 m2 dachu stanęła w trzy dni

Proboszcz podjął jednak decyzję, że dach nie może czekać, trzeba go wyremontować. A skoro tak, to taki obiekt jak kościół nie może być przykryty byle czym. Po namyśle i rozmowach z fachowcami zdecydował się na blachę miedzianą – materiał drogi, ale niezwykle żywotny. Nie oszczedzano także na pozostałych materiałach użytych do budowy, one również miały być najwyższej jakości.

Więźba w 3 dni
Z powodu niesprzyjającej pogody do końca lipca nie działo się nic. Wreszcie dokładnie 3 sierpnia 2009 r. firma dekarska przystąpiła do prac rozbiórkowych dachu.

Miedziany dach bez problemu wytrzyma nawet i 100 lat

Roboty szybko posuwały się do przodu. Był jednak problem z drewnem na konstrukcję, bo materiał był właściwie potrzebny „na wczoraj”. Żaden tartak nie chciał się podjąć dostawy drewna o podanych wymiarach w tak krótkim terminie. Z trudem, ale udało się taki znaleźć. Szóstego dnia po złożeniu zamówienia drewno przyjechało na budowę, a wraz z nim zjawili się cieśle z firmy Decodach z Wronek. Panowie nadzwyczaj szybko uwinęli się z postawieniem nowej więźby. Przyjechali w czwartek rano i jeszcze tego samego dnia razem z ekipą dekarzy niemal całkowicie rozebrali starą konstrukcję.

Z miedzi wykonano też żaluzje okiennic na wieżach

Kościół został pozbawiony swojego zwieńczenia i nie był nawet prowizorycznie zabezpieczony plandeką. Tak stał przez noc. W piątek nowa więźba została kompletnie złożona i postawiona na dachu, a w sobotę trzeba ją jeszcze było skręcić. Szkielet pod 600 m2 dachu stanął więc w rekordowe 3 dni. Ale nic dziwnego, bo prace trwały po 14 godzin na dobę.

Miedziana nakładka na betonową ozdobę na dachu

Przy stawianiu więźby pojawił się jeszcze jeden problem. Podłoga stropu z desek była mocno spróchniała, niestabilna, niezwykle zanieczyszczona przez ptaki i mieszkające na poddaszu nietoperze. Zerwano ją więc, strop dokładnie wyczyszczono i odkurzono. Nagromadzenie brudów na poddaszu było tak duże, że negatywnie wpływało na ludzi przebywających we wnętrzu budowli. Po gruntownym wysprzątaniu w kościele od razu zmieniło się powietrze. Stało się świeższe, lżejsze do oddychania, wierni zaczęli się lepiej czuć.

Obróbki szczytów

Dostawcą blachy miedzianej na pokrycie dachu była firma Brochem Metal Radosława Chmielewskiego. Warunki handlowe były bardzo korzystne. Współpraca układała się doskonale, dostawy były szybkie i terminowe.

Pokrycie dachowe ułożono na podwójne rąbki, z niezbędną wentylacją blachy, z płotkami przeciwśniegowymi.

Nie tylko dach
Poza samym dachem wykonano jeszcze sporo prac na frontowych wieżach kościoła. Wymiany wymagały poziome izolacje, podłogi. Drewniane żaluzje mimo że malowane przed kilku laty, wyglądały kiepsko. Łuszczyła się z nich farba, były spękane, miejscami połamane i nie broniły dostępu do wnętrza przed ptakami, które chętnie korzystały z okazji. Nowe żaluzje zostały zrobione z miedzi, szczeliny zabezpieczono miedzianą siatką. Teraz są prawdziwą ozdobą, w dodatku funkcjonalną na lata.

Sygnaturka z dzwonkiem

Na dachu od strony frontowej stoi krzyż. Oryginał był zrobiony z piaskowca osadzonego na betonowej podstawie, ale ekspozycja na mróz, deszcz i śnieg mocno dała mu się we znaki. Krzyż był głęboko popękany i poszczerbiony, stał mocno niestabilnie. Nowy został wykonany z blachy miedzianej i osadzony na zbrojeniu w betonowym postumencie, przykrytym blachą. Obalić go może tylko huragan. Z tyłu dachu stoi sygnaturka wykonana ze stali nierdzewnej i przykryta miedzianą blachą.

Otwory wentylacyjne we wnętrzu świątyni przesłaniają miedziane, kunsztowne kratki; wcześniej były one plastikowe

Przykościelne kapliczki także otrzymały całkowicie nowe obróbki i pokrycie

Nad głównym wejściem do kościoła na obitym miedzianą blachą cokole stoi figura Chrystusa. Została pieczołowicie wyczyszczona, potem pomalowana i zakonserwowana. Podobnie litery na cokole. Cokół gruntownie odnowiono i zaizolowano, przykryto blachą miedzianą. Na parapecie pod cokołem znalazły się ceramiczne dachówki karpiówki.

Na ogrodzonym terenie przylegającym do świątyni stoją cztery kapliczki, które w okresie zaborów były wykorzystywane jako ołtarze podczas procesji na Boże Ciało. Teraz są pięknie odnowione, zyskały nowe dachy z ceramicznej dachówki, ozdobne orynnowanie oraz attyki z obróbkami ze szlachetnej blachy cynkowo-tytanowej.

Źródło: Dachy, nr 12 (156) 2012

 

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ: