Pensjonat pod łupkiem

Ocena: 0
1887
Bywa, że o urodzie całego budynku decyduje dach – jego forma, pokrycie, kolor. Może się zdarzyć, że ten sam obiekt przykryty dachem w innej barwie czy innym materiałem diametralnie zmienia swój wygląd. Można rzec, że „mój dach świadczy o mnie”. Nic więc dziwnego, że inwestorzy chcą, aby ich budynki przykrywały jak najlepsze i najładniejsze pokrycia. Inwestor budowanego w Szklarskiej Porębie pensjonatu zdecydował się na łupek kamienny.

Otoczenie pensjonatu nie jest zbyt malownicze, ale jego dach będzie go z pewnością wyróżniał

Wstępnie dach miał być pokryty płytką włókno-cementową. Inwestor miał zgodę jeleniogórskiego konserwatora zabytków na zastosowanie tego materiału lub łupka naturalnego. Oczywiście wytrzymałość i prestiż tych materiałów są nieporównywalne, więc gdy tylko pojawiła się taka szansa – wybrano łupek.

Tym bardziej, że konstrukcja dachu przygotowana była pod duże obciążenia, projektant przewidział nie tylko ciężkie pokrycie, ale i obfite opady śniegu, którego w Szklarskiej Porębie w zimie nie brakuje.


Od tej wieży ekipa Dariusza Matubowskiego rozpoczęła krycie dachu

Projektant przewidział tradycyjną strukturę dachu: krokwie, membrana dachowa, kontrłaty, deskowanie z desek 28 mm, układanych na pióro-wpust, papa wstępnego krycia, łupek.

Wykonawca miał być dobrym dekarzem, niekoniecznie łupkowym. Inwestorowi zależało przede wszystkim na dekarzu z doświadczeniem. Takim, którego dokonania można osobiście obejrzeć. Po zapoznaniu się z nimi, po rozmowach z wlaścicielem, wybór padł na firmę Dariusza Matubowskiego.


Gotowa wieża

Jeśli chodzi o łupek, to do końca nie było pewności, na jakiego dostawcę zdecyduje się inwestor. Negocjacje trwały długo. Na szczęście nie uwiodła go oferta na łupek w cenie dobrej dachówki. (Na szczęście, ponieważ nabycie odpowiedniej jakości łupka w tej cenie jest niemożliwe). Ostatecznie zdecydował się na zakup łupka marki Rathscheck, który miał być układany stylem łuskowym.


Uwagę zwraca duża ilość rozbijaczy śniegu. W surowym, obfitującym w opady klimacie Karkonoszy są one niezbędne

Wujek szefem
Dariusz Matubowski to doświadczony dekarz. Swoją firmę prowadzi już od wielu lat. Pozycję na rynku i renomę zyskał między innymi dzięki zgranej ekipie dekarskiej. Tworzą ją panowie: Jarosław, Dariusz, Damian i Grzegorz Mikulscy – wszyscy są bratankami Dariusza Matubowskiego. Na budowie można było częściej usłyszeć „Wujku” zamiast „Szefie”. Ekipa nie miała jednak do tej pory do czynienia z kryciem łuskowym. Najpierw trzeba ją było więc przeszkolić.

Szkolenia odbywały się na makietach w Centrum Szkoleniowym na Opolszczyźnie, później już na inwestycji – cały czas pod nadzorem i ze wsparciem ze strony dostawcy łupka, czyli SKN Sp. z o.o. Nikt nie urodził się mistrzem – wielokrotnie powtarzał D. Matubowski, zagłębiając się w temat łupka naturalnego, dodając – Łupek wymaga wiele pokory i cierpliwości.


Kominy, mimo że nie są wyeksponowane, także mają okładziny z łupku

Łupek od frontu i od tyłu
Prace dekarskie miały rozpocząć się wczesną jesienią 2012 roku. Ale jak to często bywa na budowach, etap krycia dachu przesunął się o kilka tygodni. Wykonawca rozpoczął prace w listopadzie, deskując i papując dach. Trwało to do połowy grudnia. Wtedy, mimo chłodu zaczęły się właściwe roboty pokryciowe. „Na pierwszy ogień” poszła wieża. I na tym niestety prace się zakończyły - trudna i kapryśna karkonoska pogoda nie pozwoliła ich szybko wznowić. Dekarze ponownie weszli na dach w połowie maja roku 2013. O ile początkowo inwestor miał pewne obawy co do ich pracy, to po pokryciu wieży wątpliwości zniknęły. Całkowicie zdał się na Dariusza Matubowskiego także w kwestii realizacji detali, miejsc nieopisanych w projekcie czy doboru niezbędnych akcesoriów.


Tam, gdzie było to możliwe, znalazły się miękkie kosze

Dach nie należał do najłatwiejszych. Znajdują się na nim cztery okna połaciowe, ośmioboczna wieża, kominy pokryte łupkiem, trzy lukarny, śniegołazy, rozdrabniacze śniegu, komunikacja oraz instalacja odgromowa na dachu. Część koszy wykonano w wersji „miękkiej” (25 mb), a pozostałe, tam gdzie było to niemożliwe – z blachy cynkowo-tytanowej.

Właściciel dużą uwagę przywiązywał do zabezpieczeń przeciwśnieżnych. Nie dziwi to, jeśli pamięta się o lokalizacji pensjonatu.


Kominy, okna połaciowe, lukarny, stopnie i ławy – dach jest mocno urozmaicony

Dbałość o detale dała także znać w przypadku kominów – mimo iż nie są one wyeksponowane w części frontowej, inwestor zdecydował się na obłożenie ich łupkiem. Nie chciał stosować innych materiałów, np. blachy czy cegły klinkierowej, chociaż obniżyłoby to koszty przedsięwzięcia. Ścianki kominów zostały pokryte łuskami lewymi i prawymi, układanymi w dwóch kierunkach „z krawatem”.
Wentylacja połaciowa odbywa się przez rozszczelnioną kalenicę.

Łącznie dach ma powierzchnię 340 m2, powierzchnie boczne komina liczą 28 m2. Dekarze zużyli 16 t materiału, ok. 65 kg gwoździ ocynkowanych ogniowo, pewną ilość ołowiu, 70 mb rynny. Realizacja trwała około 10 miesięcy, z półroczną przerwą sezonową. Prace dekarskie zakończono całkowicie, dach jest już kompletny. Oddanie obiektu do użytkowania jest planowane najpóźniej do 2014 roku, obecnie trwają w nim jeszcze prace wykończeniowe.

Źródło: Dachy, nr 9 (165) 2013
PODZIEL SIĘ:
OCEŃ: