Dach pod dachem

Ocena: 5
1321
Nagroda w konkursie "POCHWAL SIĘ DACHEM"

Inwestor jest znaną w swoim środowisku osobą, wykonuje powszechnie szanowany zawód. Do tej pory mieszkał w mieście, w otoczeniu zgiełku, wszechobecnego zamieszania – miał tego dosyć. Uznał, że potrzebuje ciszy i spokoju, nawet kosztem dłuższych dojazdów do pracy. Nabył więc działkę budowlaną pod miastem i zaplanował postawić tam dom.

Będąc człowiekiem w wieku dojrzałym, inwestor ceni sobie tradycję i klasyczną harmonię. Spośród dostępnych projektów domów wybrał ten kojarzący się z dawnym polskim dworkiem, z wysuniętym gankiem, kolumnami.



Projekt przewidywał dach „spokojniejszy”, bez wolich oczek. Jednak one same stały się dosłownie oczkiem w głowie inwestora, który zobaczywszy je na innym dachu postanowił, że też chce takie mieć.


Ganek wsparty na kolumnach ma przywodzić na myśl polski dworek

Pani projektant nie zgłosiła sprzeciwu, lecz wolich oczek nie zaprojektowała – ich konstrukcję i wykonanie pozostawiła w rękach dekarza. Dekarzem tym był Mariusz Sobczak.


Dach zdecydowanie nie da się określić jako "prosty czterospadowy"

Dobra współpraca
Nie był on przypadkową osobą. To inwestor zadzwonił do niego z propozycją zlecenia. Wcześniej przeprowadził szeroko zakrojony „wywiad” na jego temat, oglądał jego dokonania, rozmawiał z poprzednimi zleceniodawcami. Ogromną wagę przykładał do estetyki wykonania dachu – tu nie zamierzał iść na kompromisy. Uznał, że może M. Sobczakowi zaufać i stąd współpraca między panami.


Wole oczka to pomysł inwestora, ale projekt, konstrukcja i wykonanie są autorstwa dekarza

Żaden z nich nie narzekał na drugiego. Inwestor wywiązywał się ze swoich zobowiązań, dekarz odwzajemniał się pracą. A także poradami. Inwestor chętnie zasięgał opinii dekarza na temat różnych szczegółowych (i nie tylko) rozwiązań na dachu. To Mariusz Sobczak jest jedynym „autorem” wolich oczek. Jak już wspomniano, początkowo projekt ich nie przewidywał, a i potem projektantka domu dała wolną rękę wykonawcy. Dekarz był też pomysłodawcą stylu krycia dachu.


Kosz między dwoma grzbietami

Dostawcą materiałów na budowę była firma Best-Bud Andrzeja Grabowskiego (www.best-bud.com.pl). Stąd pochodziła membrana Tyvek Supro, rynny Marley Alutec oraz angobowane dachówki karpiówki Meyer Holsen w kolorze głębokiej czerni. I w tym właśnie miejscu, jako jedynym na chwilę rozeszły się drogi inwestora i dekarza. Wykonawca proponował do pokrycia dachu karpiówki innej marki, lecz inwestor tym razem go nie posłuchał. Nie wyszedł na tym źle, a po jakimś czasie sam dekarz także przyznał, że był to dobry wybór.


Dodatkowe utrudnienie - komin w wolim oczku z tyłu

Na dachu użyto systemu dachowego Meyer Holsen: karpiówek połaciowych, wentylacyjnych, szczytowych, kominków wentylacyjnych.


Podwójny okap” albo dach nad/pod dachem

Na dachu w oczy rzuca się podwójny okap. Spoczywa on na dwóch murłatach położonych na różnych wysokościach. Najpierw mamy tu okap „właściwy”, na krokiewkach długości ok. 50 cm. Przylegają one do drugiej murłaty, odsłoniętej. Nie jest ona obłożona blachą, lecz jedynie pomalowana i ozdobnie wyfrezowana. Dekarz musiał tu zachować szczególną uwagę, ponieważ element ten pozostał widoczny i ma duży wpływ na wygląd całego dachu.


Po tak skomplikowanym dachu ułożenie pokrycia na altanie było czystą formalnością

Wole oczka i podwójne grzbiety
Od frontu na dachu są dwa wole oczka, od tyłu jeszcze jedno. Zainteresowani wiedzą, że ich pokrycie wymaga sporych umiejętności od wykonawcy. W dodatku w oczko na tyle wchodzi komin.

Na każdej połaci czterospadowego dachu są lukarny z daszkami dwuspadowymi. Nad bocznymi połaciami powstały dodatkowe szczyty, a w tylnych narożnikach obiektu nie ma grzbietów, lecz… kosze. Grzbiety znajdują się za to po obu stronach narożnych koszy.


Górna murłata jest odkryta, wyfrezowana i pomalowana na czarno

Można więc powiedzieć, że dach był swego rodzaju poligonem czy egzaminem dla dekarza, który ten zdał z oceną bardzo dobrą.

Prezent na Mikołaja
Po ułożeniu dachówek na domu, krycie stojącego obok budynku gospodarczego i altanki było czystą formalnością. Proste trójkątne połacie, bez komplikacji Mariusz Sobczak pokrył „z zamkniętymi oczami”. Wszystkie prace na dachach zakończyły się 6 grudnia – w dzień św. Mikołaja. Inwestor dostał prezent, z którego niezmiernie się ucieszył. 


Całość prac dekarskich zakończyło pokrycie równie prostego dachu budynku gospodarczego

Połączenie 50-letniej gwarancji na produkt z fachowością wykonania pozwala na stwierdzenie, że powstał dach dla wnuków – bo tyle z pewnością wytrzyma.

Źródło: Dachy, nr 3 (171) 2014
PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Artykuły ekspertów

- Reklama -

Polecane firmy

Dachy - krok po kroku

Polecamy