Dach na Foksal

Ocena: 0
1571
Artykuł opisuje remont mansardowego dachu na kamienicy przy ul. Foksal 11 w Warszawie. Zlecenie polegało na odtworzeniu dachu na podstawie znalezionych i istniejących elementów sztukaterii blaszanej na tym obiekcie. Zastosowano blachę aluminiową firmy Prefa.






Kilka zdjęć obrazujących stan dachu przed remontem

Jesienią 2006 r. Polskie Pracownie Konserwacji Zabytków SA zwróciły się do mnie z propozycją współpracy przy remoncie dachu na zabytkowej kamienicy przy ul. Foksal 11 w Warszawie.

PPKZ wykonały remont kominów, odtworzenie okien w lukarnach i remont elewacji budynku od strony szczytowej. Moim zadaniem było odtworzenie dachu, jaki był w stanie pierwotnym na podstawie znalezionych i istniejących elementów sztukaterii blaszanej na tym obiekcie.

Na mansardzie budynku frontowego i części połaci od strony ulicy leżała blacha cynkowa, podobnie na oficynie. Pozostałe budynki miały dachy z blachy ocynkowanej.

Blacha cynkowa leżała na dachu prawdopodobnie od nowości, tj. od roku 1900. Ocynk został ułożony w latach 50. ub. w., przy okazji kapitalnego remontu. Mieszkająca w kamienicy „od zawsze” lokatorka opowiadała nam, że pracownicy przeprowadzający remont „dla draki” zrzucali znalezione na strychu niewypały na teren obecnego boiska, przylegającego do kamienicy. Podobno nikomu nic się wówczas nie stało.


Front mansardy w trakcie remontu

Technika
Strych kamienicy jest ślepy, tzn. nieużytkowy i niedoświetlony oknami dachowymi. On także zapewnia wentylacje połaci. Nad strychem na krokwiach ułożyliśmy deskowanie z płyt OSB, które następnie obiliśmy papą bitumiczną bez posypki

Na dachu ułożyliśmy blachę aluminiowa produkcji Prefa: dachówki Wien układane w karo oraz szary blachy płaskiej. Najdłuższe z nich miały długość ok. 12 m. Do podłoża zamocowano je systemowymi zaczepami przesuwnymi i stałymi.

Łącznie powierzchnia dachów wszystkich budynków liczyła ok. 1200 m3, do tego doliczyć należy jeszcze powierzchnie mansard i obróbek. Na połacie te zużyliśmy 2450 m2 płaskiej blachy aluminiowej i 180 m2 blachodachówek Wien.

Zamontowano także jedno okno dachowe (Velux), obrobiono od nowa 18 Veluxów i 16 okien w lukarnach na mansardach. Materiały transportowano na dach ręcznie lub wciągarką Geda. Remont trwał 8 miesięcy, wykonywało go średnio 10 osób.


Szary z nowej blachy aluminiowej

O inwestycji
Prezentując dach muszę wspomnieć także o inwestorze i sposobie załatwiania przez niego spraw związanych z realizacją inwestycji i jej rozliczaniem.

Inwestorem był Zakład Gospodarowania Nieruchomościami  Dzielnicy Śródmieście m. st. Warszawy. Przystępując do prac na tym obiekcie i mając za partnera PPKZ nie spodziewałem się większych niespodzianek ze strony inwestora. Niestety, przeceniłem kompetencje i doświadczenie urzędników pracujących w tym urzędzie.

Wszystkie życzenia i zachcianki udokumentowane umowami, aneksami do umów, protokołami konieczności zostały spełnione zgodnie z zaleceniami producenta pokrycia. Urzędnicy zażyczyli sobie np. aby do płotków przeciwśniegowych dołożyć dodatkowe wsporniki, po czym odmówili zapłacenia za to, twierdząc, że „nie będą płacić za wymyślane przez nas dodatkowe roboty”! Nasza ekipa uprzątnęła także gruz i śmieci ze ślepego strychu, zalegające tam od poprzedniego remontu, a więc od ok. 50 lat. Zebrało się tego ponad 40 m3. Za roboty te zapłacono nam – na papierze – bo pieniędzy za  to nie ujrzałem do dzisiaj.


Prawidłowo zakończony rąbek stojący

Wszystkie elementy realizacji zostały szczegółowo obmierzone, wpisane w książkę obmiarów, rozpisane na 13 oddzielnych kosztorysów, 13 protokołów odbioru robót i taką samą ilość faktur. Wszystkie te dokumenty zostały sprawdzone i zatwierdzone przez wyspecjalizowane kadry urzędników ZGN. I po wszystkich korowodach stan jest następujący:
  • roboty zostały zakończone pod koniec kwietnia 2007 r. – nie rozliczono ich do dzisiaj, wierzytelności moje i PPKZ wynoszą ok. 300 000 zł,
  • urzędnicy zagubili protokoły odbioru i faktury na ok. 200 000 zł,
  • wykonawców – Yeti Dachy i PPKZ Warszawa – posądzono o złą interpretację katalogów KNR i TZK NBK,
  • ponadto zarzucono im zawyżenie norm na materiały, robociznę i sprzęt,
  • posądzono ich o złą interpretację zaleceń producenta.


Remont trwa

Dodam, że sprawdzanie kosztorysów było przeciągane w nieskończoność, a i tak sprowadziło się do obcięcia jak największych kwot do końcowego rozliczenia, a inwestor podważył opinię rzeczoznawcy na temat zastosowania odpowiednich norm zaakceptowanych przez samego inwestora. Dodam, że opinię wydał Sekocenbud, zajmujący się normami w budownictwie.


Gzyms nad mansardą

Podobne zarzuty można było by mnożyć w nieskończoność. Na opieszałość i niekompetencję pracowników ZGN mogliśmy odpowiedzieć tylko pozwem sądowym, który został złożony na początku lutego 2008 r.


Mansarda po remoncie

Podsumowując: dach piękny i ciekawy, lecz cieniem na tej realizacji kładzie się sposób jej rozliczania. Mimo upływu kilku miesięcy od jej zakończenia i podpisania wszystkich protokołów do dzisiaj nie została ona rozliczona, a moja firma nie dostała wszystkich pieniędzy.


Ostatnie inspekcje – połać frontowa od podwórza

Zbigniew Karaś

Źródło: Dachy, nr 4 (100) 2008


PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Artykuły ekspertów

- Reklama -

Polecane firmy

Dachy - krok po kroku

Polecamy