Dach kontra natura

Ocena: 4.93333
1489

Człowiek wciąż zabudowuje nowe tereny i stara się wyprzeć naturę z tych miejsca, ale czy mu się to udaje? Natura coraz mocniej wpływa na żywotność naszych dachów płaskich – jest to wpływ o wiele większy niż to widać czy niż można byłoby przypuszczać.

Nieserwisowany dach płaski, zalany wodą i porośnięty mchem

Budynki wznosi się przeważnie z myślą o ich jak najdłuższej eksploatacji. Projektantowi czy właścicielowi wydaje się, że raz zdobyty (zabudowany) teren pozostanie ich już na zawsze. Ale uważny obserwator zauważy, że natura nie rezygnuje. Tu na kominie wyrośnie brzózka, tam spośród żwiru wychynie dmuchawiec... Pojawienie się roślin ma swoje znaczenie i jest oznaką pewnych procesów, a kto umie rozszyfrować te zjawiska, zwłaszcza w formie analizy błędów przy ocenie stanu faktycznego niezbędnej do remontu dachu, ten będzie mógł prawidłowo zaplanować stan pożądany, czyli długotrwałe funkcjonowanie dachu płaskiego.

Czego potrzebują rośliny? Światła, którego na dachu jest generalnie dużo i wody. Niektóre rośliny potrzebują jej mniej, inne więcej. Zwłaszcza mchy wymagają stałej obecności wilgoci – jeśli jej nie ma, to podobnie jak trawa, nie będą w stanie wystarczająco mocno zakorzenić się na dachach, częściach budynków (m.in. kominach).

Porosty wnikają w warstwy papy i odspajają je

Mech na dachu jest oznaką wody stojącej na hydroizolacji. Przyczyny jej gromadzenia się są różne, np. niewystarczający spadek, zastosowanie higroskopijnych materiałów czy nierówności podłoża.

Pokrywa z mchu obniża temperaturę podłoża, co powoduje z kolei, że pozostaje ona wciąż wilgotna. W połączeniu z lodem i śniegiem, mikroorganizmami, naprężeniami powierzchniowymi oznacza to większe obciążenia dla warstwy uszczelniającej dachu. Skutkiem tego będzie zniszczenie (czyli w niektórych przypadkach przebicie przez korzenie) hydroizolacji, do czego dojdzie wcześniej czy później, w zależności od rodzaju i jakości zastosowanych materiałów.

Stan pierwotny: chwasty, kałuże, nieprawidłowe wykonawstwo

A przecież na większości konstrukcji stosunkowo niewielkimi nakładami sił i kosztów dałoby się zmniejszyć to ryzyko i wydłużyć żywotność hydroizolacji dachu – czasem po prostu przez wykonanie prawidłowego odwodnienia czy wręcz regularną konserwację. Jeśli jest to niemożliwe do wykonania na niewielkich połaciach w ramach renowacji, to zaleca się zastosowanie hydroizolacji odpornych na przebijanie korzeni, w połączeniu z ciężkim balastem powierzchniowym. Szczególnie tam, gdzie należy się liczyć ze zwiększoną ilością nasion w powietrzu, pochodzących z rosnących w pobliżu drzew.

Ponadto w zależności od geometrii połaci dachowych powinno się zwiększyć liczbę odpływów w stosunku do tej wynikającej z czysto rachunkowych wyliczeń. Tezę tę potwierdziły moje oględziny dachu, na którym teoretycznie liczba odpływów była prawidłowa, ale praktycznie okazała się niewystarczająca.

Zapadnięcia, przemarznięcia, przerwy w ociepleniu

Czy inwestorowi opłaci się oszczędzać kilkaset euro na jednym wpuście, skoro potem w ramach przedwczesnego remontu musi wydać kwotę kilkanaście razy większą? Prace konserwacyjne, regularne przeglądy dachu kosztują ułamek procenta pieniędzy wydanych na naprawy, a w jak wielkim stopniu przyczyniają się do lepszego zabezpieczenia budowli!

Dla tych, którzy od dawna zajmują się wykonawstwem dachowym, nie jest to zapewne nowość. Niestety z reguły decyzje podejmują ci, którzy o tych zagadnieniach nie mają większego pojęcia. Ale aby być uczciwym, trzeba wspomnieć także o tych – wykonawcach czy projektantach – którzy mimo swojej wiedzy doradzają źle lub wcale. Nierzadko idzie to w parze ze świadomie błędnym doradztwem przedstawicieli producentów, którym bardziej zależy na swojej prowizji niż na poprawnym wykonaniu swojego zadania.

W razie pożaru ogień mógłby łatwo przeskoczyć z dachu na fasadę. Wyprowadzona na ścianę hydroizolacja nie jest zabezpieczona – woda może łatwo za nią wnikać

Do czynników decydujących o wytrzymałości dachu płaskiego należy także temperatura. Zwłaszcza podczas ostatnich tak mroźnych i śnieżnych zim. Niejeden przysypany śniegiem wywietrznik nie spełniał swojej roli, więc w dachu na pewno nagromadziło się więcej kondensatu niż normalnie.

Napięcia powierzchniowe powodowane pokrywą lodową, ptaki, które próbują tu dziobać rozmaite przedmioty (jakkolwiek wydaje się to niepoważne, to np. w przypadku silnych gawronów czy wron nie należy tego zagrożenia nie doceniać), ptasie odchody, oddziaływania fotochemiczne, algi i wszystkie inne (mikro)organizmy podwyższają ryzyko degradacji hydroizolacji dachu.

Innym czynnikiem obciążającym, jaki do niedawna był mi znany jedynie teoretycznie, są mrówki. Ok. rok temu spotkałem się z przypadkiem, gdzie mrówki zrobiły sobie mrowisko w ociepleniu z ekstrudowanego styropianu pod papą bitumiczną.

Zacznijmy jednak od początku. Na rzeczonym obiekcie moją uwagę zwróciły wyraźne regularne kontury na połaci dachu, których wymiary dokładnie odpowiadały wymiarom płyty styropianowej, jakimi ocieplono dach. Odpływ wody był mocno utrudniony, kałuże spowodowały już pierwsze zmiany na powierzchni papy, która zaczęła pękać. Destrukcja dachu rozpoczęła się.

Naprawa: teraz krawędź hydroizolacji nie będzie już podatna na podciekanie wody

Błędy w projekcie i wykonaniu dachu
Po wykonaniu odkrywki ustaliłem następującą strukturę warstw dachu (od góry do dołu):

  • wielowarstwowa hydroizolacja z papy bitumicznej,
  • ocieplenie ze styropianu,
  • papa bitumiczna z wkładką aluminiową,
  • beton.

Dach miał być odwadniany przez system rynien dachowych, które zlokalizowane są na trzech jego krawędziach. Uskoki i częściowo zarastające dach pędy bluszczu mocno to utrudniały. Z czwartej strony dach był ograniczony przez ścianę sąsiedniego domu, ocieplonego systemem bezspoinowym, z plastikowymi oknami, a więc z materiałami palnymi.

To wciąż ten sam dach: zniszczenia dokonane przez mrówki

Po bliższym przyjrzeniu się wnioski były następujące. Dach płaski ocieplony i zaizolowany palnymi materiałami, graniczy z fasadą wykonaną także z palnych materiałów, co w razie pożaru oznaczałoby przeniesienie się ognia z dachu na sąsiedni budynek. Szczęście w nieszczęściu, że dach był mocno zawilgocony (co akurat jemu najmniej służyło).

Taki stan rzeczy nie powinien mieć miejsca i był zabroniony przez obowiązujące prawo budowlane, które na odcinku 5 m od fasady nakazywały zastosowanie niepalnych materiałów ociepleniowych i/lub niepalnej posypki żwirowej.

Użyta tu termoizolacja nie dość, że była palna, to nie powinna była być trwale sklejana z hydroizolacją – w obliczu dużych naprężeń powodowanych przez termiczne zmiany objętościowe, spodziewanych zwłaszcza przy ekstradowanym styropianie. Był to więc już drugi poważny błąd w sztuce dekarskiej.

Dokładnie wykończony narożnik attyki

I właśnie te rozszerzenia były przyczyną „rysowania” konturów płyt na papie. Na innym analizowanym przez mnie dachu podobne zmiany długości spowodowały dosłowne rozerwanie hydroizolacji z papy.

Bezdomne mrówki
Przeprowadzony remont pozbawił dachu nad głową kolonię mrówek, które przedtem zdążyły jednak gruntownie spenetrować ocieplenie, częściowo zniszczyć drewniane elementy. Na drodze do pożądanego stanu, jakim było zbudowanie dachu płaskiego niepalnego, wytrzymałego i odpornego na działalność owadów oraz gryzoni, należało przezwyciężyć jeszcze kilka innych problemów – zrobić odpowiedni spadek, wykonać wystarczające zabezpieczenia ppoż. i wdrożyć rozwiązania zgodne z rozporządzeniem dot. ochrony cieplnej.

Odwodnienie przez fasadę. Dzięki skrzynce zlewowej woda nie spiętrza się

Te wymagania legły u podstaw mojego projektu o następującym układzie warstw (od dołu do góry):

  • pomieszczenia wewnętrzne (biurowe, a więc ogrzewane),
  • strop betonowy
  • paroizolacja z papy bitumicznej z wkładką aluminiową,
  • płyty spadkowe ze szkła spienionego mocowane gorącym lepikiem,
  • ocieplenie ze szkła spienionego,
  • warstwa gorącego lepiku,
  • papa polimerowa,
  • 1. warstwa hydroizolacji z papy polimerowej odpornej na przebicie korzeni,
  • 2. warstwa hydroizolacji z papy polimerowej odpornej na przebicie korzeni
  • warstwa ochronna,
  • drenaż,
  • substrat, w strefach brzegowych żwir.

Krawędzie konstrukcji dachu otrzymały wyraźnie wyniesione ogniumury. Paro- i hydroizolacja zostały wyprowadzone ponad zewnętrzną krawędź dachu. Dach zyskał 3-procentowe pochylenie i jest odwadniany na stronę frontową i tylną, przez wpusty w attykach o rozmiarach większych niż wynikające z czysto matematycznych obliczeń.

Rok po udanym remoncie

Wyniesione krawędzie dachu zostały nakryte blachą aluminiową, zaś ich przednie i tylne ścianki obrobiono blachą cynkową.

Styk dachu z pionową fasadą został wykonany w ten sposób, że ocieplenie ściany zakończono znacznie powyżej dachu, natomiast paro- i hydroizolację oraz ocieplenie dachu z pokryciem wierzchnim z papy bitumicznej i płynnej folii wyprowadzono na ścianę. Potem wszystko zostało otynkowane.

Ocieplenie ścienne i płyty z piankowego szkła zostały zamocowane odpowiednio powyginanym kątownikiem. Element ten nie tylko przytrzymuje termoizolację, ale i chroni ich połączenie przed wodą spływającą z góry.

No i wreszcie na dachu znalazła się roślinność. Jej producent chciał rozsiać pędy, ale za moją poradą na dachu rozłożono ok. 80 rolowanych mat z trawą. Takie rozwiązanie niesie ze sobą korzyści ekologiczne i ekonomiczne. Niepotrzebni byli do tego specjaliści od ogrodów, maty rozłożyła ekipa dekarska.

Natura otrzymała zwrot części zabranego terytorium, wody deszczowe są zatrzymywane przez zielony dywan, mikroklimat uległ poprawie. Ta zielona warstwa chroni hydroizolację dachu w sposób „bezpośredni” przed czynnikami pogodowymi jak śnieg, deszcz, grad, słońce, ale także przed „pośrednimi” czynnikami destrukcyjnymi, czyli termicznymi zmianami długości, lodem, utratą substancji, procesami fotochemicznymi itd. A pamiętajmy, że na tym dachu ocieplenie jest ze szkła spienionego, więc ewentualne kurczenie się hydroizolacji nie będzie dla niego groźne.

Kolejną zaletą tego materiału jest to, że jest on odporny na gryzonie i owady, nie nasiąka wodą, a po latach warstwę izolacyjną można z niego po prostu zedrzeć bez jednoczesnej utraty ocieplenia (widziałem to na własne oczy). Na podstawie moich doświadczeń, użytych wysokojakościowych materiałów i warstwy roślinnej szacuję, że jego żywotność wyniesie ok. 50 lat.

Nadmiar wody z zielonego dachu jest odprowadzany konstrukcyjnie – widać to po zbiorniku zlewowym, do którego wpływa woda. Rośliny się przyjęły i stworzyły całkiem przyjemne miejsce, gdzie czasem przysiadają ptaki i gdzie zdążyło już zamieszkać kilka motyli. Na pojawieniu się trawnika skorzystali też mieszkańcy sąsiedniego budynku, których okna wychodziły do tej pory na szarą, mało przyjemną połać – rośliny nie dość, że ładnie wyglądają, to i wiążą kurz.

Podsumowanie
Walka człowieka z naturą trwa, jest prowadzona przy użyciu różnych „broni”: budownictwa, chemii… Okazujemy wprawdzie dobrą wolę, starając się zwrócić zagarnięte pod budownictwo tereny w postaci zielonych dachów, ale często cel ten nie zostaje osiągnięty.

Z moich doświadczeń wynika, że wiele zielonych upraw służy jedynie jako alibi i przeważnie znika po kilku latach. M.in. dlatego, że już w niedługim czasie po zbudowaniu pojawiają się braki, uszkodzenia, niekontrolowane porastanie przez chwasty, co przy prawidłowy wykonawstwie nie powinno mieć miejsca. Dach trzeba remontować, a w trakcie robót zielony dach znika i zostaje zastąpiony zwykłym.

Niektóre z przyczyn przedwczesnych awarii dachów płaskich już znamy, możemy oszacować ryzyko ich wystąpienia, inne – jak np. atak owadów – można przeczuwać i starać się im zapobiegać. Dlatego powinniśmy zbierać doświadczenia z istniejących dachów, badać powody ich uszkodzeń i nie powielać ich. Pierwszym krokiem na drodze do funkcjonalnego dachu płaskiego jest analiza stanu istniejącego i porównanie go z pożądanym (co na dachu jest i co powinno się jeszcze na nim pojawić, czego wymagają normy i przepisy itd.).

Następnie decydentowi, czyli inwestorowi powinno się przedstawić argumenty za i przeciw różnych rozwiązań, aby nie tylko ze względu na koszty wytworzenia, ale i na przyszłe koszty konserwacji i obsługi technicznej. Taniej może bowiem znaczyć drożej.

Jürgen Lech
Certyfikowany rzeczoznawca dachowy
Essen/Idstein, Coswig
Niemcy
Zdjęcia: Jürgen Lech

Źródło: Dachy, nr 5 (149) 2012

 

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

Artykuły ekspertów

- Reklama -

Polecane firmy

Dachy - krok po kroku

Polecamy