Co każdy dekarz wiedzieć powinien

Ocena: 4.9
1494

Dobry dekarz bez trudu wymieni typowe dla każdego pokrycia błędy popełniane przez mniej doświadczonych kolegów. Błędy te wprawne oko wychwyci niemal od razu, jeśli tylko wie się, gdzie ich szukać. Każdy dach ma bowiem miejsca wymagające szczególnej uwagi, w których łatwo popełnić błąd skutkujący nieszczelnością.

Fot. 1. Górna część obróbki to atrapa

Inwestorowi, a zarazem właścicielowi opisywanego domu przeszkadzał zarówno wygląd dachu, jak i zastosowane rozwiązania techniczne.

Pierwszym problemem były rozwiązania techniczne, które powodowały przecieki (fot. 1): górna część opierzenia była tylko atrapą, nie spełniała swojej właściwej funkcji, czyli nie odprowadzała wody na boki.

Kolejnym przykładem braku umiejętności wykonawczych było połączenie obróbki ogniomuru z dolną częścią płaszczyzny dachu powodujące, że w newralgicznym punkcie zbierała się woda, skąd przedostawała się pod płaszczyznę dachu (fot. 2).

Fot. 2. Połączenie ogniomuru z dachem

Wykonawca nie poradził sobie także z połączeniem kalenicy ze ścianą ogniomuru (fot. 3). Zrobił to całkowicie bez pomysłu, lekceważąc wszelkie zasady sztuki blacharskiej.

Fot. 3. Połączenie kalenicy z ogniomurem

Błędem typowym dla pokrycia z blachodachówek z posypką, świadczącym o braku wiedzy, jest wbijanie gwoździ w zagłębienia fal (fot. 4).

Fot. 4. Gwoździ nie wbija się w zagłębienia fal

Inwestorowi nie podobało się, że duże okno połaciowe było niestabilne i drgało przy każdym użyciu, co w późniejszych etapach wykończeniowych poddasza mogłoby mieć fatalne skutki. Nic dziwnego, bo było zamontowane na łatach, z dala od krokwi. Świadczy już nie o braku umiejętności, ale elementarnej wiedzy na temat wykonywania robót dekarskich (fot. 5).

Fot. 5. Okno na łatach

Niedrożność w załamku koszowym, który został nieumiejętnie zainstalowany i obrobiony panelowymi blachami (fot. 6), na zdjęciu widać, że załamek nie jest wpuszczony w płaszczyznę łat, co powoduje unoszenie się blach ponad płaszczyznę pokrycia dachowego, a o estetyce nie wspomnę.

Fot. 6. Wiszący załamek utworzony z łat oraz nieprawidłowo wywinięta membrana

Nowy dach, nowe błędy
Wszystkie te wady przedstawiłem inwestorowi. Moja diagnoza potwierdziła tylko jego przypuszczenia co do błędnego wykonania pokrycia, ale niestety w niczym nie poprawiła stanu dachu. Inwestor skontaktował się z „dekarzem”, który upierał się przy swoich pomysłach. Zaplanowaliśmy więc spotkanie konfrontacyjne, ale niestety nie doszło do niego, ponieważ pierwszy wykonawca na nim się nie zjawił. Inwestor podjął odpowiednie kroki prawne, ale i tak musiał podjąć decyzję, co z dachem. Po analizie ustaliliśmy, że trzeba zdemontować całe pokrycie blachy z posypką i ułożyć je na nowo, od podstaw, z zachowaniem zasad prawidłowego montażu.

Rozbierając pokrycie napotkaliśmy na kolejne ukryte wady wykonawcze. Nieumiejętnie wywinięta membrana dachowa na załamku przy lukarnie, a łaty koszowe tworzące załamek wiszą w powietrzu (fot. 7).

Fot. 7. Kosz – nierówno docięte blachy, nieszczelny, z wystającym załamkiem

Następnym bardzo ciekawym rozwiązaniem okazało się połączenie obróbki ogniomuru z płaszczyzną dachu (fot. 8). Pomysłowość poprzedników zaskoczyła nas, ale nie mieliśmy najmniejszej trudności z jej demontażem – wystarczyło ją lekko pociągnąć. Już samo to świadczyć może o słabym mocowaniu blachy. Blacha trzymała się tylko na jednej listwie, która była przymocowana kołkami rozporowymi do ceglanego podłoża. Pozostałe listwy były po prostu przybite gwoździami do fug między cegłami. To żadne mocowanie, tym bardziej, że listwy pełniły tylko rolę dystansów i oparcia dla obróbki blacharskiej.

Fot. 8. Większy wiatr zerwałby tę obróbkę

Następne wadliwe miejsce to gzyms i brak zamocowania poziomej części obróbki podrynnowej, która w czasie dni wietrznych łopotała i hałasowała, uderzając o płaszczyznę gzymsu.

Zauważyliśmy również, że konstrukcja drewniana dachu, montowana przez tę samą ekipę dekarską, nie dość że nie była równa, to niektóre krokwie były przybite tylko 5-calowymi gwoździami po bokach do murłaty.

Naprawa
Po całkowitym demontażu poprzedniego pokrycia i poprawieniu oraz wzmocnieniu konstrukcji dachu, zaczęliśmy od podstaw nasze roboty dekarskie.

Pierwszy etapem było zabezpieczenie budynku mieszkalnego poprzez ofoliowanie membraną Delta-Maxx. Pod nowymi kontrłatami przykleiliśmy taśmę uszczelniającą, by zapobiec jakimkolwiek przeciekom po przez gwoździe (fot. 9).

Fot. 9. Pod kontrłatami znalazła się taśma uszczelniająca

Kolejnym etapem było przygotowanie gzymsów oraz ogniomurów poprzez ułożenie na nich płyt OSB w celu wytworzenia równego podłoża pod obróbki z należytym spadkiem (poprzednicy zaniedbali to, używając tylko drewnianych listew, w dodatku montując je niedbale). Dopiero na tak przygotowanym podłożu można wykonać obróbki i następnie pokrycie dachowe (fot. 10).

Fot. 10. Równe podłoże pod obróbki uzyskuje się np. dzięki płytom OSB

Najbardziej pracochłonną pracą było obrobienie dwóch lukarenek, które stanowiły ozdobę całego dachu. Z wielką starannością podjąłem się tego wyzwania, starając się przy tym  zadbać o najdrobniejsze szczegóły (fot. 11, 12).

Fot. 11. Obróbka pod lukarną

Fot. 12. Boczna ścianka lukarny w nowym wykonaniu

Ważnym elementem w tego typu pokryć jest załamek koszowy, który jest wpuszczany w płaszczyznę łączenia, a panele dachowe zaginane na obróbkę pod spód (fot. 13).

 

Fot. 13. Prawidłowo wykonany kosz

Dawid Adamiec
Alfa-Dach
www.dobrekrycie.pl


GALERIA:
































































Źródło: Dachy, nr 4 (172) 2014

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

Artykuły ekspertów

- Reklama -

Polecane firmy

Dachy - krok po kroku

Polecamy