Blacha na rąbek na wałbrzyskim dworcu

Ocena: 5
2043

Duży, ale prosty dach, składający się z czterech oddzielnych dachów o łącznej powierzchni 1000 m2, pokryty został również prostym, ale wymagającym materiałem, jakim jest blacha tytano-cynkowa

W ponad 150-letnim budynku dworca Wałbrzych Szczawienko w latach 90. wybuchł pożar. Od tego czasu budynek pozostał zamknięty. Stał przez lata opustoszały i nieużytkowany, popadając w ruinę. Znajdujący się przy wjeździe do Wałbrzycha kompleks dworcowy straszył mieszkańców i przyjezdnych. Był pod opieką konserwatorską, ale jego stan wywoływał obawy, że trzeba go będzie zburzyć.

Stan budynku przed remontem był przerażający
Fot. Andrzej Dobkiewicz

Teren Wałbrzycha objęty został Programem Rewitalizacji, który współfinansowany jest przez Unię Europejską. Program ten obejmuje inwestycje w kwocie 300 mln zł. W ramach tego projektu w 2015 roku miasto po długich pertraktacjach przejęło budynek dworca od PKP Wałbrzych Szczawienko i rozpoczęto planowanie remontu. Koszt rewitalizacji dworca wyniósł ponad 6,5 mln, z czego 2,5 mln zł to dotacja unijna.

Nowa więźba została bardzo dobrze odwzorowana pod nadzorem konserwatorskim
Fot. Arkadiusz Nita

Rozpoczęcie robót
Miasto przygotowało plany w 2016 roku i ogłosiło przetarg na całą inwestycję. Wygrała go firma TWS GB, z którą firma dekarska Prodach Pawła Bojzana współpracuje już kilka lat. Obie firmy pracowały już razem na innych zabytkowych obiektach Wałbrzycha, np. przy remoncie kopalni Julia z XVIII wieku, w ramach tego samego Programu Rewitalizacji.

Konstrukcja dwóch dachów musiała zostać całkowicie wymieniona
Fot. Arkadiusz Nita

Właściciel firmy dekarskiej to fachowiec z 20-letnim doświadczeniem, specjalizujący się w pokryciach z blachy. Prace na dachu rozpoczął w czerwcu 2017 roku, podobnie, jak inne ekipy remontowe.

Dach dworca tworzyły cztery większe dachy i piąty mały nad wąskim przejściem pomiędzy połączonymi ze sobą czterema budynkami. Dach ma łączną powierzchnię ok. 1000 m2. Kiedy rozpoczęto prace, budynek był już w tak złym stanie, że ekipa dekarska i ekipa budowlana zgodnie stwierdziły, że był to ostatni moment na remont – przed ostateczną degradacją obiektu.

Jeden z dachów został już pokryty papą termozgrzewalną
Fot. Robert Bajek

Zaskoczenie
Pomimo starannego planowania robót, nie obyło się bez zaskoczenia i już na samym początku wiadomo było, że remont bardzo się opóźni.

Dach głównego budynku pokryty częściowo papą termozgrzewalną a częściowo już tytan-cynkiem
Fot. Robert Bajek

Choć sam dach wyglądał w miarę dobrze, to po zdjęciu starego pokrycia okazało się w jak opłakanym stanie tak naprawdę konstrukcja dachu się znajduje. Nie błędy wykonawców konstrukcji, ale czas zrobił swoje, a przede wszystkim – szkodniki drewna. Niektóre belki były tak zniszczone, że po uderzeniu młotkiem ciesielskim rozsypywały się w pył, chociaż z zewnątrz wyglądały dobrze i nic nie wskazywało na to, że w środku jest próchno – mówi Pan Paweł. Dlatego też konstrukcje dwóch dachów były do całkowitej wymiany a dwa pozostałe – do częściowej, ale w dużym zakresie.

Na mniejszym dachu ułożona blacha na rąbek prezentuje się doskonale – nawet w deszczu
Fot. Arkadiusz Nita

Ponieważ budynek jest zabytkiem, prace były prowadzone pod nadzorem konserwatora zabytków, który czasem kilka razy w tygodniu przyjeżdżał na plac budowy. Każdy element konstrukcji – i nie tylko konstrukcji dachu, ale również całego budynku – był dokładnie oglądany i oceniany pod kątem możliwości dalszego użytkowania. Trzeba było wybrać te elementy więźby, które pomimo swoich lat zachowały odpowiednie właściwości i mogą być nadal wykorzystane w konstrukcji dachu. Celem konserwatora zabytków było zachowanie jak największej ilości zabytkowych elementów w całej więźbie. A to wymaga dużo czasu, stąd powstało duże opóźnienie, które potem było nie do nadrobienia.

Kominy były bardzo pracochłonnym i czasochłonnym elementem dachu
Fot. Arkadiusz Nita

Zbudowania nowej konstrukcji na wzór pierwotnych rozwiązań podjęła się firma, z którą zarówno generalny wykonawca, jak i Paweł Bojzan współpracują od dawna. Nowa konstrukcja była wykonana bezbłędnie. Firma Waldemara Ciesielskiego Dach Konstruktor odtworzyła świetnie starą konstrukcję, a końcówki były bardzo dobrze odwzorowane, tak jak to było w oryginalnym wykonaniu.

Zabudowania dworca przed remontem – widoczne kominy kotłowni węglowej
Fot. Andrzej Dobkiewicz

Przygotowanie pod krycie blachą
Gdy ukończona została nowa konstrukcja, dekarze szybko przystąpili do wykonania hydroizolacji. Użyto prostej papy termozgrzewalnej, którą przy pomocy najprostszych gwoździ papowych zamocowano na deskowaniu. Wystarczyło to, aby zabezpieczyć nie tylko dach, ale i cały obiekt przed deszczem, wilgocią i dalszą degradacją. Do tej pory woda w budynku była wszechobecna i nasiąknęło nią nie tylko drewno konstrukcyjne.  

Ozdobne kosze zlewowe wymyślone i wykonane przez firmę dekarską i użyte na budynku dworca
Fot. Arkadiusz Nita

Dzięki hydroizolacji dachu można było prowadzić prace również wewnątrz budynku. Były one prowadzone równolegle do robót na dachu. Obie ekipy – i dekarska i remontowa – korzystały z tych samych rusztowań.

Na dachu nie zastosowano żadnej izolacji termicznej z prostego powodu – pod dachem znajdowało się tzw. zimne poddasze nieużytkowe. W związku z tym zbędna też była paroizolacja. Jedyna termoizolacja została położona przez ekipę remontową wewnątrz budynku od strony sufitu.

Kosze zlewowe prezentują się niezwykle elegancko
Fot. Arkadiusz Nita

Na papie termozgrzewalnej rozłożona została membrana z oplotem i na niej ułożono blachę na rąbek. Takie pokrycie przewidywał projekt i nie było możliwości zmian. Zresztą wyboru wszystkich materiałów dokonywał generalny wykonawca w porozumieniu z projektantem, a prace były wykonywane na materiale powierzonym.

Pokrycie dachowe
Na pokrycie wybrano blachę tytanowo-cynkową o grubości 0,8 mm, w kolorze patyna carbon produkcji ZM Silesia. Jest to nowy kolor w ofercie tego producenta, zbliżony do grafitowej czerni. Elegancko kontrastuje on z jasną elewacją budynku dworca. W sumie na dachu położono 6  ton blachy.

To samo miejsce przed remontem
Fot. Andrzej Dobkiewicz

Grubość blachy – 0,8 mm – wzbudziła obawy dekarzy. Jak taka gruba blacha będzie się zachowywać? Czy będzie wystarczająco plastyczna? Zazwyczaj do krycia na rąbek używa się blachy 0,7 mm. Jednak obawy okazały się niepotrzebne. Materiał dał się bardzo ładnie i łatwo kształtować i układać. Byłem zaskoczony jakością i plastycznością tej grubej przecież blachy – wspomina pan Paweł.

Blacha mocowana była na haftry stałe i ruchome, które znajdują się w systemie. Na strefach narożnych brzegowych mocowanie zostało wzmocnione większą ilością haftr.

Na największym dachu widoczne są klapy oddymiające ułożone trójkami
Fot. Arkadiusz Nita

Nie było potrzeby konstruowania żadnych ścieżek komunikacyjnych na dachu. Dach z nieużytkowym poddaszem tego nie wymagał, ale też rodzaj użytego pokrycia nie będzie wymagał wchodzenia na dach przez najbliższe 80 lat – mówił pan Paweł. Rozbierał on do wymiany różne dachy wykonane z podobnej blachy i chociaż były one stare, to nie przeciekały. Blacha cynkowa ma co prawda czasami tendencję do lekkiego falowania, ale blacha tytanowo-cynkowa, która zawiera też niewielką domieszkę miedzi, już nie faluje.

Pan Paweł w swoim warsztacie przy obróbce okien
Fot. Arkadiusz Nita

W budynku zainstalowano nowoczesny samoobsługowy kondensacyjny piec gazowy, a więc kominy, których było na dachu aż siedem, zostały wyposażone w odpowiednie wkłady z blachy nierdzewnej i można powiedzieć, że były bezobsługowe. Wchodzenie na dach z ich powodu będzie zbędne.

Czasochłonne kominy
Z wykonania kominów dekarz był szczególnie zadowolony. Kominy wyszły bardzo ładnie, są dokładnie zrobione w tytan-cynku, bez użycia żadnych uszczelniaczy i bez żadnego wkręta, bo nie można było dziurawić blachy – podkreśla. Była to jednak bardzo czasochłonna i pracochłonna obróbka, wymagająca uwagi i dokładności. Ten rodzaj krycia – rąbek – w ogóle wymaga od dekarza takich umiejętności, które można nabyć na specjalistycznym szkoleniu. Pan Paweł w takich szkoleniach brał udział u dwóch producentów blachy tytanowo-cynkowej w Polsce.

Okno za chwilę będzie gotowe
Fot. Arkadiusz Nita

Na wykonanie jednego komina potrzebne były dwa dni – jeden na warsztacie, a drugi na dachu – i to przy pracy w dobrym tempie. A więc samo wykonanie siedmiu kominów zajęło dwa tygodnie. Pomocnym narzędziem do wykonania obróbek okien i kominów był szablon kominowy.

Na dachu zamontowane zostały także dwa kominki wentylacyjne.

Ozdobne kosze zlewowe
Zastosowano orynnowanie systemowe na całym dachu, ale oprócz tego pan Paweł zaproponował swego pomysłu ozdobne kosze zlewowe.

Kosze zostały odsłonięte na sam koniec budowy, uzyskały akceptację inwestora i konserwatora zabytków i zdobią niegdyś doszczętnie zrujnowane boczne wejście.  

Kosze zlewowe wykonane zostały również w  tytan-cynku i każdy został ozdobiony starym kolejarskim godłem – kołem ze skrzydłami. Ekipa dekarska bardzo jest dumna ze swojego pomysłu i z wykonania takich ciekawych elementów.

Okna połaciowe po obróbce – idealnie wpisane w linię rąbka
Fot. Arkadiusz Nita

Okna i klapy
Na dachu zainstalowano zaledwie dwa okna dachowe, ale aż sześć klap oddymiających. I okna i klapy pochodziły z oferty firmy Fakro. Okna zainstalowane zostały tam, gdzie poddasze powinno być doświetlone. Natomiast klapy oddymiające zainstalowano nad klatkami schodowymi wewnątrz budynku – po trzy nad każdą klatką, z których każda stanowi ciąg komunikacyjny od kotłowni do poddasza.

Klapy oddymiające wyposażone są w czujniki, które w razie pożaru mogą je otworzyć automatycznie, aby uwolnić dym z budynku i powiększyć szanse na bezpieczeństwo ludzi znajdujących się w tym czasie w obiekcie.

Obróbka blacharska okien i klap oddymiających odbywała się na warsztacie przy użyciu blachy tytanowo-cynkowej, o grubości 0,8 mm.

Szczegół obróbki blacharskiej komina
Fot. Arkadiusz Nita

Akcesoria i narzędzia
Pomocnym narzędziem do obróbki komina był szablon Sorex. Praca na wysokości nie byłaby możliwa bez zastosowania indywidualnego systemu zabezpieczeń firmy Protekt w postaci szelek bezpieczeństwa, urządzenia samozaciskowego-przesuwnego, zatrzaśników i amortyzatora z linką, łączącego pracownika z odpowiednio przygotowanym punktem kotwiczenia na dachu. Tak urządzone stanowisko zapewniło bezpieczną i komfortową pracę.

Dekarze podkreślali, że swoją rolę odgrywają także ubrania robocze. Pan Paweł od dawna używa ubrań Snickers. Nie są one najtańsze, ale bardzo dobrze sprawdzają się podczas pracy na powietrzu – są wytrzymałe, wygodne, nie są sztywne i naprawdę te, które mają być nieprzemakalne, są nieprzemakalne – już wiele razy to sprawdziłem, będąc w deszczu na dachu – podkreśla dekarz.

Dworzec po remoncie urzeka swoja elegancją
Fot. Arkadiusz Nita  

Bardzo ważne w pracy – czy na warsztacie czy bezpośrednio na budynku – są właściwe narzędzia. Tu również Pan Paweł ma swoje preferencje – używa prawie wyłącznie narzędzi Stubai. One są trwałe, poręczne i bardzo pomocne. Szczególnie  ceni sobie Perfect Bender – trwałą zaginarkę ze stali nierdzewnej, która pozwala na pracę z blachą o grubości do 1,0 mm. Podkreśla jednak, że nawet najlepsze narzędzie nie spełni swojej roli, jeśli nie będzie się o nie dbać. Dlatego zawsze po wykonanej pracy przeznacza jeszcze pół godziny na konserwację wszystkich narzędzi. Przede wszystkim czyści i wyciera je dokładnie z wilgoci. Co jakiś czas potrzebne jest też smarowanie, a po dniu, w którym padał deszcz – jest ono konieczne. Używa do tego silikonu w sprayu, który ma dobre właściwości smarne. Tak potraktowane po każdym dniu pracy narzędzia – czy to nożyce, zaginadło czy klucze do rąbka – pozostaną w doskonałej formie przez lata – mówi pan Paweł. 

Wnętrze dworca po remoncie (tuż przed oficjalnym otwarciem)
Fot. Robert Bajek

Czas trwania robót
Pierwsze informacje o zamiarze wyremontowania zabytkowego dworca włodarze miasta ogłosili 31 grudnia 2015 roku. Potem trwały prace projektowe i przygotowawcze. Dekarze rozpoczęli swoją pracę dopiero w czerwcu 2017. Niespodzianka, którą ekipie zrobiła stara więźba, przesunęła roboty o kilka miesięcy. Inwestor potrzebował trochę czasu do namysłu, a potem zdecydował o prawie całkowitej wymianie więźby, a to wydłużyło bardzo czas pracy przy konstrukcji dachu. Później niektórych robót nie dało się już przeprowadzić w niekorzystnym czasie jesienno-zimowym, więc zostały przesunięte na wiosnę.

 

Trochę historii

Dworzec Wałbrzych Szczawienko został zbudowany w 1853 roku. Nazywał się wtedy Nieder-Salzbrunn, czyli w tłumaczeniu z wykorzystaniem dzisiejszego nazewnictwa – Szczawno Dolne. W tym czasie znajdujące się obok zdrojowisko Salzbrunn (dziś Szczawno-Zdrój) było najpopularniejszą miejscowością uzdrowiskową Śląska. Rozwój kolei w tym rejonie przyczynił się do rozkwitu uzdrowiska, które odwiedzały sławy i koronowane głowy.

 

W trakcie najintensywniejszych robót dekarskich na dachu pracowało dwóch lub trzech dekarzy i do czterech pomocników. Kiedy warunki pogodowe nie były sprzyjające i nie można było prowadzić wszystkich zaplanowanych robót – na dachu pozostawało dwóch dekarzy.

Remont dachu trwał prawie dziewięć miesięcy. Dekarze zakończyli pracę w marcu 2018 – podobnie, jak inne ekipy remontowe. Prace dotyczące wykorzystania obiektu trwają nadal. Miasto ma swoje plany – stworzyło obok dworca parkingi dla pasażerów, chce uruchomić w budynku hostel, restaurację itp. Z kolei PKP będzie również sukcesywnie remontowało należące do kolei tereny przy dworcu (np. perony).

Odbiór odbył się bezproblemowo, bez żadnych uwag ze strony inwestora, jak również bez uwag ze strony konserwatora zabytków, który był często obecny na budowie w trakcie prowadzenia robót.

Wykonawca dachu udzielił na swoją pracę pięć lat gwarancji, a producent blachy deklaruje jej trwałość na 80 lat.


Opracowanie: Redakcja Dachy

Źródło: Dachy, nr 6 (222) 2018

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ: