Informacje dla dekarza, cieśli, blacharza, architekta, projektanta, konserwatora i inwestora. Błędy, usterki, wilgoć i zacieki. Budowa, remonty i naprawy. Dachy płaskie, zielone i skośne. Dachówki, blachodachówki, łupek, gont, folie, papy, blachy. Konstrukcje, materiały, wykonawstwo. Więźba dachowa, drewno i prefabrykaty. Kominy i obróbki. Okna dachowe. Narzędzia i urządzenia. Izolacje i wentylacja. Informacje dla dekarza, cieśli, blacharza, architekta, projektanta, konserwatora i inwestora. Błędy, usterki, wilgoć i zacieki. Budowa, remonty i naprawy. Dachy płaskie, zielone i skośne. Dachówki, blachodachówki, łupek, gont, folie, papy, blachy. Konstrukcje, materiały, wykonawstwo. Więźba dachowa, drewno i prefabrykaty. Kominy i obróbki. Okna dachowe. Narzędzia i urządzenia. Izolacje i wentylacja.
Informacje dla dekarza, cieśli, blacharza, architekta, projektanta, konserwatora i inwestora. Błędy, usterki, wilgoć i zacieki. Budowa, remonty i naprawy. Dachy płaskie, zielone i skośne. Dachówki, blachodachówki, łupek, gont, folie, papy, blachy. Konstrukcje, materiały, wykonawstwo. Więźba dachowa, drewno i prefabrykaty. Kominy i obróbki. Okna dachowe. Narzędzia i urządzenia. Izolacje i wentylacja.

Śląska fabryka dachówek w Gozdnicy

Ocena: 5
2522

 

Kolejnym etapem mojej sentymentalnej podróży śladem śląskich, dziewiętnastowiecznych wytwórców dachówki ceramicznej był zakład w Gozdnicy (d. Freiwaldau) w woj. dolnośląskim.

 

 


Fot. 1. Dachówka Gottfrieda Sturma – Gozdnica

Założycielem firmy był Johann Gottfried Sturm (1830–1906). Kupił on teren starej cegielni położonej na wzniesieniu leżącym na zachód od miasta Freiwaldau (obecnie Gozdnica) i założył w 1876 r. cegielnię (Freiwaldauer Ziegelwerk), którą w 1896 r. przekształcił w  spółkę akcyjną pod nazwą „Schlesische Dachstein- und Falzziegelfabriken, vorm. G. Sturm A.G.”, prowadzoną po jego śmierci przez jego synów: Reinholda i Siegberta.

Był to jeden z większych śląskich producentów dachówek. Jego założyciel był wynalazcą słynnej dachówki karpiówki glazurowej w kolorze brunatnym i niebieskim (fot. 1), zwanej dachówką „Frei-waldauer” lub „Sturm”.

Już w 1886 r. w zakładzie pracowało 250 osób, które rocznie wytwarzały 7 mln sztuk wyrobów różnego asortymentu ceramiki budowlanej. Dziesięć lat później zakład zatrudniał już 350 osób, a produkcja wzrosła do 15 mln sztuk. W ciągu następnych 3 lat zatrudnienie wzrosło do 450 osób, a produkcja do 25 mln sztuk ceramiki budowlanej, sygnowanej jako Schlesische, Freiwaldauer (fot. 2) lub Sturms’che Ziegel. Wytwarzano tu klinkier, cegłę licówkę, płyty podłogowe, kamionkę kwasoodporną oraz podokienniki, ale szczególnie znanym produktem firmy Sturm A.G. były dachówki. W archiwalnym katalogu z 1899 r. widać ilustrację ogromnego zakładu z 13 kominami, imponującymi halami, piecami oraz innymi budynkami, pokrytymi  ozdobnymi  dachami we wzory (il. 1), rozwiniętą siecią kolejową itp.

Zachowały się trzy katalogi tego zakładu dotyczące ceramiki pokryciowej z 1899, 1915 i 1920 (można je obejrzeć na stronie http://www.dachziegelarchiv.de/). W katalogu z 1899 r. podana jest ciekawa informacja o pruskim zarządzeniu ministerialnym z 4 października 1888 r., w którym szerokość rozstawu łat przy dachówkach karpiówkach ustala się na 14 i 25 cm. Producent dachówki karpiówki Freiwaldau Schlesien informuje, że jego dachówki powinny być układane na rozstawie łat 15–16 i 29–30 cm, ponieważ wymiary jego dachówek karpiówek wynosiły 370 × 145 × 10 mm, a wieżowych 275 × 110 × 10 mm. W tym czasie zakład produkował również dachówki zakładkowe ciągnione zwane wówczas Strangfalzziegel, ale im poświęcimy następny artykuł.

 


Fot. 2. Dachówka z sygnaturą Freiwaldau

W zakładach Freiwaldau Schlesien produkowano dachówki glazurowane glazurą ziemną w kolorach niebieskim, brązowym i czarnym, a tylko na zamówienie, dla celów ozdobnych – glazurą metalową  w kolorze żółtym, zielonym, białym, brązowym (fot. 3). Dachówki w kolorze czerwonym były angobowane. W katalogu Freiwaldau Schlesien z 1899 r. zamieszczono 12 tablic graficznych z 28 wzorami pokryć dachowych, w tym 10 wzorów na pokrycie dachówką karpiówką w łuskę i 8 wzorów przy kryciu w koronkę oraz 10 dla dachówki zakładkowej ciągnionej Strangfalzziegel. Ponadto w katalogu tym znajduje się 8 tablic prezentujących inny asortyment produktów dachowych jak gąsiory, trójniki (fot. 4) itd.

 


Fot. 3. Różne kolory dachówek wieżowych produkcji fabryki w Gozdnicy

 


Fot. 4. Trójniki i gąsiory z Gozdnicy

Zakład ten wytwarzał szeroką gamę wyrobów ceramicznych znanych z wysokiej jakości, w które zaopatrywano rynek niemiecki, a także eksportowano do wielu krajów europejskich i pozaeuropejskich. Dachówką z Freiwaldau Schlesien pokryte były pałace (do niedawna pałac w Mosznej), wille, kamienice i zabudowania wiejskie. O ich trwałości świadczą do tej pory zachowane dachy, w tym również we wzory (fot. 5), ale niestety jest ich coraz mniej (fot. 6).

 


Fot. 5. Dach z datą, Kamień Śląski

 


Fot. 6. Dach z wzorami, Ruszów

Niewielki katalog z 1915 r. w całości jest poświęcony dachówce mnich-mniszka (niem. Mönch und Nonne). Natomiast w niewielkim katalogu z 1920 r. jest ilustracja głównego zakładu we Freiwaldau oraz ilustracje jego trzech filii: w Thiemendorf, Steinkirchen oraz w Tschirne. W katalogu tym, obok oferty dachówek mnich-mniszka i gąsiorów do nich poleca się też ich kombinację – dachówki klasztorne (niem. Klosterpfanne). Dachówkami tymi do tej pory pokryty jest kościół w Branicach (fot. 7) w woj. opolskim.

 


Fot. 7. Branice - dachówki klasztorne z Freiwaldau

Schlesische Dachstein – Und Falzziegelfabriken, vorm. G.Sturm A.G. działało prężnie, dając pracę okolicznym mieszkańcom. Do tej pory stoją liczne obiekty wybudowane z ich ceramiki budowlanej, w tym sporo budynków mieszkalnych czy wybudowany w latach 1929–1930 kościół pw. św. Wawrzyńca o wyjątkowo nowoczesnej architekturze. W 1939 r. Freiwaldau liczyło ok. 4000 mieszkańców. W czasie wojny zakłady ceramiczne działały nadal, pewną część załogi tworzyli jeńcy wojenni. Po wyjeździe cywilnej ludności niemieckiej w 1945 r. nazwę Freiwaldau zmieniono na Gozdnica, ale dalej podstawą bytu większości napływowej ludności były liczne zakłady ceramiczne, które ściągały pracowników z całej Polski, oferując im pracę i mieszkania. Miasto rozwijało się, otrzymując w 1967 r. nawet prawa miejskie.

Niestety, jak w całej Polsce, większość zakładów w Gozdnicy w ostatnich latach również upadła. Ogromne imperium Sturmów w zasadzie dogorywa, a jego zachowane resztki są wystawione na sprzedaż. Z dawnego zakładu zostały jeszcze trzy kominy (fot. 8). Hale i piece produkujące dachówki od lat nie istnieją. W ostatnim okresie produkowano tu tylko cegły w różnym asortymencie. Żywa dawniej stacja kolejowa, z której dziennie wyjeżdżało kilkadziesiąt wagonów, obecnie jest budynkiem mieszkalnym (fot. 9), a większość torów została rozebrana.

 


Fot. 8. Te trzy kominy to niemal wszystko, co zostało po fabryce

Tuż przy zakładzie znajduje się duża willa z 1899 r. wybudowana przez Siegberta Sturma (na drzwiach znajdują się inicjały SS), otoczona murem i parkiem starych drzew, w której aktualnie znajduje się siedziba dyrekcji zakładu oraz wzorcownia wytwarzanego asortymentu cegieł. Nie zachowało się żadne archiwum. Pokrycie dachowe na willi zostało wymienione na nowe, ale uchowały się jeszcze pokrycia z fabryki Sturma na pobliskich, willowych domach i budynkach pracowniczych. Dominuje w nich kolor czarny z niebieskim odcieniem.

 


Fot. 9. Magazyny kolejowe zamienione na mieszkania

Kiedy już straciłam nadzieję, że spotkam w Gozdnicy jakikolwiek dach z pokryciem wykonanym we wzory, już przy wyjeździe, na cmentarzu zobaczyłam poewangelicki kościół z piękną kopułą pokrytą  dachówkami wieżowymi Freiwaldauer we wzory (fot. 13). Użyto tu dachówek koloru białego, żółtego, zielonego, brązowego i czarnego, ułożonych w piękny, geometryczny wzór. Na kopule tej nie widać współczesnych ingerencji, co świadczy, że została ona pokryta co najmniej w I poł. XX w. i tym samym dowodzi o wysokiej jakości użytych dachówek oraz znakomitych kwalifikacjach dekarzy ją pokrywających.

Można tylko żałować, że nikt specjalnie nie dokumentuje zakładów produkcyjnych w trakcie ich rozwoju, a w pogoni za zyskiem następcy często bez skrupułów niszczą życiowe dzieła ich założycieli.

Elżbieta Wijas-Grocholska

 

 

 

 

Źródło: Dachy, nr (179) 

 

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Artykuły ekspertów

- Reklama -

Polecane firmy

- Reklama -


Którą akcję wspierania branży dekarskiej znasz najlepiej?







GŁOSUJ

Które okna dachowe (Twoim zdaniem) montujesz najszybciej?







GŁOSUJ