Nowy nabytek - Dźwig Klaas K20-30-TS Premium

Ocena: 0
1891
Firma Yeti Dachy z Lublina jest jedną z firm dekarskich, które zakupiły w ostatnim czasie fabrycznie nowy dźwig dekarski marki Klaas. Maszyna została nabyta w firmie Lift Polska, będącej dealerem firmy Klaas. Yeti Dachy jest cenioną firmą wykonawczą, znaną także z naszych łamów. Niżej przedstawiamy krótką rozmowę z właścicielem i szefem przedsiębiorstwa, Zbigniewem Karasiem, którą przeprowadziliśmy przy okazji przekazania nowego dźwigu.

Zbigniew Karaś, właściciel Yeti Dachy na tle nowego nabytku

Piotr Rożnowicz, DACHY:
Panie Zbigniewie, gratuluję udanego zakupu! Wydatek duży, ale pewnie się opłaci?

Zbigniew Karaś, Yeti Dachy: Nowy dźwig to nie fanaberia, lecz dobrze pojęta inwestycja. Mimo sporej ceny uważam, że był niezbędny. Dzięki niemu będę mógł wykonywać takie roboty, które wcześniej były dla mojej firmy nieosiągalne. Właśnie z powodu niedostępności. Yeti Dachy specjalizuje się w obiektach historycznych, a te znajdują się zwykle w gęstej zabudowie, gdzie nie było możliwości użycia większych maszyn. Wciągarki dekarskie tez nie zawsze zdawały tu egzamin. Poza tym dźwig znacznie ułatwi nam pracę także na tych obiektach.

DACHY: Jaki konkretnie model dźwigu Pan nabył?

ZK: Jest to model Klaas K20-30-TS Premium, na przyczepie, z pełnym dodatkowym wyposażeniem: platformy, uchwyty, chwytaki itp.

DACHY: Co zdecydowało o wyborze akurat tej maszyny?

ZK: Dźwig jest niewielki – po złożeniu jego wysokość wynosi zaledwie 2,5 m, szerokość to zaledwie niecałe 2,30 m – mieści się więc w każdą bramę i wąski prześwit. Ma duży zasięg, można go wykorzystywać nie tylko jako żuraw, ale i jako podnośnik koszowy. Jest to dla mnie ważne.

DACHY: Czy tylko cena liczyła się przy zakupie?

ZK: Oczywiście, że nie! Liczyły się więc dla mnie warunki gwarancji, serwisu, szybkość reakcji dealera, poza tym możliwości zamontowania dodatkowego wyposażenia.

DACHY:
Jak sfinansował Pan zakup dźwigu?

ZK: Cena maszyny nie jest niska. Nie kupiłem jej za gotówkę ani nie wziąłem w leasing. Nabytek sfinansowałem z dotacji unijnych. Znalazłem dobre biuro doradców, które umiejętnie napisało wniosek i… mam dźwig. Nie obyło się jednak bez kredytu pomostowego. Uważam jednak, że warto było ponieść koszty. Moja firma zyskała urządzenie, które znacznie podniosło jej konkurencyjność i dodatkowo będzie podnosić nasz prestiż w oczach przyszłych inwestorów.

DACHY: Dziękuję za rozmowę.

Źródło: Dachy, nr 7 (127) 2010
PODZIEL SIĘ:
OCEŃ: