Jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia

Ocena: 0
1237

Rozmowa z dr inż. Martą Weber-Siwirską, prezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Dachy Zielone, pracownikiem naukowym w Instytucie Architektury Krajobrazu na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu 

Marta Weber-Siwirska otwiera międzynarodową konferencję z okazji 10-lecia istnienia PSDZ

Dachy – We wrześniu PSDZ zorganizowało międzynarodową konferencję z okazji 10-lecia swojego istnienia. Czy są Państwo jako organizator zadowoleni z efektów tego wydarzenia?

Dr inż. Marta Weber-Siwirska – Muszę przyznać, że konferencja była dla nas wielkim wyzwaniem, ponieważ po raz pierwszy podjęliśmy się organizacji wydarzenia na taką skalę. Wszyscy członkowie komitetu organizacyjnego poświęcili mnóstwo swojego wolnego czasu i energii, aby całość odbyła się na możliwie najwyższym poziomie. Jednak najlepszym wskaźnikiem sukcesu konferencji jest jej odbiór przez uczestników wydarzenia. Liczba bardzo sympatycznych maili, telefonów i rozmów bezpośrednich pozwala mi twierdzić, że była to udana impreza.

Dachy – W konferencji wzięło udział bardzo dużo zagranicznych prelegentów. Jak było możliwe nawiązanie tylu kontaktów i zgromadzenie tylu znakomitych gości z całego świata? 

MWS – Zdecydowaną większość zagranicznych prelegentów zapraszałam osobiście podczas różnego rodzaju spotkań i konferencji. Autorów referatów zamawianych prosiłam o zarezerwowanie czasu na naszą konferencję już wiosną 2018 roku, czyli z wyprzedzeniem niemal półtorarocznym. Niewątpliwie pomocny w zgromadzeniu tak licznego grona gości zagranicznych był fakt, że Polskie Stowarzyszenie Dachy Zielone jest organizacją rozpoznawalną zarówno w gronie specjalistów z Europy, jak i spoza niej. Bierzemy czynny udział w wielu międzynarodowych konferencjach i projektach, ponadto PSDZ jest członkiem Europejskiej Federacji Zielonych Dachów i Żyjących Ścian (EFB) oraz Światowej Sieci Zielonej Infrastruktury (WGIN), co zapewnia nam stałą współpracę z przedstawicielami innych krajów. Efektem naszych działań było zgromadzenie na wrześniowej konferencji przedstawicieli 19 krajów, w tym również Polski. 

Dachy – Z jakimi zagranicznymi ośrodkami PSDZ oraz Pani macierzysta uczelnia bliżej współpracują i jakie są formy i tematy tej współpracy? 

MWS – Współpraca może przybierać różne formy: począwszy od wymiany informacji o bieżących działaniach odbywających się w poszczególnych krajach kończąc na prowadzeniu wspólnych badań czy projektów. Będąc członkiem EFB oraz WGIN każdego miesiąca uczestniczymy jako przedstawiciele PSDZ w spotkaniach na Skype, podczas których otrzymujemy najświeższe informacje z krajów partnerskich. Nieco bliżej współpracujemy z niemieckim stowarzyszeniem BuGG, którego członkowie już kilkakrotnie przyjeżdżali na organizowane lub współorganizowane przez nas konferencje i szkolenia, podczas których dzielili się swoją wiedzą i doświadczeniem. Natomiast w gronie krajów grupy Wyszehradzkiej prowadziliśmy projekty popularyzujące wiedzę na temat zielonej infrastruktury. Jeśli chodzi o Instytut Architektury Krajobrazu, to prowadzi on bardzo bliską współpracę z chińską uczelnią Hunan Agriculture University in Changsha, która obejmuje wspólne badania naukowców z obu uczelni oraz prowadzenie magisterskich studiów polsko-chińskich. Absolwenci otrzymują dwa dyplomy – polski i chiński. To właśnie dzięki tej współpracy niemal połowę wolontariuszy podczas konferencji stanowili studenci z Chin. 

Żyjąca ściana na budynku Urzędu Miejskiego we Wrocławiu 

Dachy – Jak żywotny jest temat dachów zielonych na świecie? Jakie kraje obecnie przodują w budowie dachów zielonych i jak są one finansowane? 

MWS – Trudno jest wskazać obecnego lidera w budowie zielonych dachów. Niewątpliwie wiąże się to z obowiązującymi regulacjami prawnymi oraz rodzajami wsparć w poszczególnych krajach. W niektórych przypadkach jest to konieczność, w innych – programy do których można przystąpić, jednak zawsze wiąże się to z jakąś pomocą finansową ze strony krajowych lub lokalnych władz. O różnorodności pomocy oferowanej mieszkańcom poszczególnych krajów, a czasem miast, może świadczyć też fakt, że w ramach naszej konferencji aż kilka referatów było poświęconych wyłącznie tej tematyce. 

Dachy – Czy taka konferencja może mieć realny wpływ na sytuację w Polsce w zakresie dachów zielonych? Czy można mieć nadzieję, że wpłynie ona na nowe propozycje i pomysły ze strony władz lokalnych i krajowych? 

MWS – Głęboko wierzę, że tak właśnie będzie. Bardzo chcieliśmy dotrzeć do możliwie najszerszego grona urzędników mających bezpośredni lub pośredni wpływ na ilość i jakość zieleni w naszych miastach. Osobiście wysłałam zaproszenia na konferencję do 80 Urzędów Miast i Gmin. Niestety nie wszyscy mogli do nas przyjechać, ale wszyscy dostali informację, że jest w Polsce stowarzyszenie, którego członkowie zawsze służą pomocą merytoryczną oraz chętnie włączą się w pomoc przy opracowaniu strategii czy innych działań promujących wdrażanie zielonej infrastruktury. 

Dachy – Jak ocenia Pani stan prawny i faktyczny w zakresie dachów zielonych w kraju? Co należy w pierwszej kolejności zmienić, aby te rozwiązania zaczęły mocniej funkcjonować w naszych miastach?

MWS – W tym zakresie jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia. Przede wszystkim konieczna jest edukacja i upowszechnianie wiedzy wśród merytorycznych urzędników państwowych. Wielu z nich obawia się wysokich kosztów związanych z utrzymaniem zielonych dachów. Tymczasem zależy to od rodzaju zazielenienia i wcale nie musi wiązać się z dużymi nakładami finansowymi. Od kilku lat na terenie Niemiec, Szwajcarii czy Anglii na popularności zyskują tzw. ekologiczne dachy bioróżnorodne, których utrzymanie prawie nic nie kosztuje. Oczywiście, konieczne jest przeprowadzanie kontroli stanu technicznego dachu, ale nie pielęgnuje się roślinności. Idea takich dachów opiera się na wykorzystaniu w projekcie rodzimych gatunków roślin, a następnie działa już naturalna selekcja, w którą nie ingeruje człowiek. Aby w naszym kraju powstawało znacznie więcej zielonych dachów, potrzebne są odgórne decyzje i odpowiednie regulacje prawne czy rozporządzenia. Jednocześnie konieczne jest wsparcie finansowe dla osób decydujących się na takie rozwiązania.

Dachy – Czy można sobie wyobrazić, że niedługo w Polsce Jan Kowalski budując swój dom będzie rozważał również dach zielony? Czy są to rozwiązania dla indywidualnego odbiorcy? Co jest barierą?

MWS – Wiele prywatnych osób już decyduje się na zielone dachy pokrywające domy jednorodzinne, jednak nie jest to zjawisko powszechne. Prawdopodobnie barierą jest strach przed jednorazowym dodatkowym wydatkiem. Większość osób zapomina, że koszty te zwrócą się z upływem czasu w postaci oszczędności na zimowym ogrzewanie budynku czy na klimatyzacji latem. Nie wspominając już o korzyściach środowiskowych, które przecież są niepoliczalne. Jeżeli państwo wprowadziłoby jakiś rodzaj wsparcia dla osób decydujących się na zakładanie zielonych dachów, strach przed inwestowaniem w rozwiązania postrzegane jako nowe z pewnością nie byłby tak duży. 

Dachy – Jaka jest rola firm produkujących materiały budowlane w rozwoju technologii dachów zielonych?

MWS – Producenci powinni się skupić na jakości oferowanego produktu. I tego też powinien wymagać od nich inwestor. Materiały niskiej jakości nie gwarantują pożądanego efektu utrzymującego się przez wiele lat, a tego właśnie musimy wymagać od zielonych dachów. Rozwój produkcji powinien iść w kierunku obniżenia kosztu towaru przy jednoczesnym zachowaniu wysokiej jego jakości. Zdecydowana większość firm działających na rynku zielonych dachów prowadzi wewnętrzne badania mające na celu osiągnięcie takiego właśnie efektu. Należy przy tym pamiętać, że na cenę metra kwadratowego zielonego dachu składa się wiele elementów i nie wszystkie zależą od producenta danej technologii. 

Dachy – Dziękujemy za rozmowę 

Źródło: Dachy, nr 10 (237) 2019

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ: