Historia i prehistoria polskiego dachu

Ocena: 0
1554
Dach jako zabezpieczenie przed czynnikami atmosferycznymi może być albo integralną częścią budynku, czyli schronienia, albo samodzielnym obiektem. Pojęcie „dachu nad głową” można odnieść do najdawniejszej historii człowieka, bo przecież nasi przodkowie musieli się gdzieś chronić przed deszczem, śniegiem czy też upałem lub zimnem.

Zasada konstrukcji sumikowo-łątkowej

Wiedza o najdawniejszych dziejach ludzkości oparta jest w znacznej mierze na źródłach archeologicznych. Przedmioty i szczątki wydobywane podczas wykopalisk pokazują często poziom rozwoju kulturalno-technicznego. Jednak gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że materiały organiczne, takie jak drewno, skóry, naturalne tkaniny nie są trwałe, to uświadomimy sobie, że poszukiwanie pełnych śladów działalności człowieka jest co najmniej utrudnione. Oczywiście doskonałym źródłem dla poszukiwań i badań historycznych są dla naukowców dawne teksty pisane. Jednak pojawiły się one niejako „w trakcie” rozwijania się cywilizacji, a więc dopiero od pewnego momentu. Należy jeszcze wziąć pod uwagę, że pismo rozprzestrzeniało się dość powoli, a co za tym idzie były ogromne tereny, na których bardzo długo nie było stosowane. A co było wcześniej? Pewien pogląd, jak żyli dawni ludzie, dają najstarsze, poruszające wyobraźnię rysunki na ścianach jaskiń.

Wiedza o najdawniejszych losach gatunku ludzkiego cały czas ewoluuje, rozwija się i jest uzupełniana o nowe odkrycia. Również nieco nowsza historia cywilizacji nie jest pełna i stanowi obszar badań historyków. Z tego całego nieustannie poprawianego „tortu” cywilizacyjno–technicznego pewien wycinek dotyczy technologii wznoszenia budynków. Z kolei interesujący nas dach to tylko „okruszek” cywilizacyjnych zdobyczy. Jak już wspomniałem, materiały naturalne, czyli drewno czy słoma są nietrwałe, więc w sposób oczywisty utrudnia to poszukiwania archeologiczne, co pociąga za sobą ograniczoną wiedzę na ten temat oraz niezbyt obszerny materiał źródłowy. Warto jednak wiedzieć, jak to drzewiej było. Oto nasza historia.

Jaskinie i szałasy
W epoce kamiennej, w okresie paleolitu, gdy po Europie wędrowały grupy człowieka neandertalskiego przystosowanego do surowych warunków klimatycznych między zlodowaceniami, a więc około 50.000–100.000 lat temu, podstawowym schronieniem były dla nich pieczary i jaskinie. Nie jest wiadome, jak daleko na północ dotarł człowiek neandertalski. Ślady jego pobytu i działalności odkryto na terenie Moraw i Słowacji, a więc dość blisko naszych terenów. Archeolodzy wysnuwają na tej podstawie także i taką hipotezę, że mógł on pojawić się na terenach dorzecza Odry i Wisły.

Jednak około 40.000–50.000 lat temu na kontynencie pojawił się bardzo wszechstronny homo sapiens sapiens – człowiek współczesny (człowiek kromanioński) i stopniowo zaczął wypierać wyspecjalizowanego neandertalczyka z jego terytoriów. Początkowo człowiek współczesny także zamieszkiwał schronienia naturalne. Kultura materialna, a więc także i osadnictwo wynikało wprost z prowadzonego trybu życia. W ówczesnych czasach panowała gospodarka przyswajalna, czyli zbieracko–łowiecka. Ludzie gromadnie polowali na zwierzynę i wiele czasu poświęcali zbieractwu. W sposób naturalny okresowo przemieszczali się w poszukiwaniu jedzenia. Musieli też poszukiwać nowych schronień, nowych pieczar. Głównymi narzędziami, jakimi się wówczas posługiwano, były przeróżne pięściaki, noże czy drapaki wytwarzane z krzemienia, a także najróżniejsze wyroby z kości.

Na ziemiach polskich pierwsze gromady homo sapiens pojawiły się bezspornie mniej więcej w okresie górnego paleolitu, o czym świadczą ślady archeologiczne. W paleolicie schyłkowym, a więc od 39.000 lat do 8.000 lat p.n.e. ludzie zasiedlali tylko południową część ziem polskich. Dopiero w najmłodszej fazie paleolitu terytorium bytowania człowieka przesunęło się na północ i sięgnęło dolnej Wisły i dolnej Odry. Pamiętać należy, że dochodziło wówczas do dużych zmian klimatycznych związanych z cofaniem się ostatniego zlodowacenia na terytorium Europy i Azji – koniec plejstocenu (tzw. epoki lodowcowej) i początek holocenu (okresu współczesnego, trwającego aż po czasy obecne). Stopniowo ludzie zaczęli się osiedlać na terenach tundrowych w szałasach, a więc pojawiły się pierwsze zadaszenia wytworzone ręką człowieka.

Zatem jeśli mówimy o pierwszych dachach na ziemiach polskich, to liczą one jakieś sześć, osiem, a może nawet dziesięć tysięcy lat na północy i nawet około czterdziestu tysięcy lat na południu. Początkowo były to dość prymitywne konstrukcje z długich kości i ciosów mamuta, przykrytych skórami, po czym z zewnątrz przyciskane i stabilizowane także kościami. Z czasem pojawiły się szałasy obszerniejsze, przypominające namioty, wsparte na żerdziach, które opierały się o poziomy element tworzący kalenicę i o ziemię, stabilizowane sznurami i osłonięte skórami. Z zewnątrz skóry dociskano kolejnymi żerdziami opartymi o ściany. Można powiedzieć, że żerdzie te leżały na połaciach dachu, chroniąc skóry przed zwianiem przez wiatr. Te konstrukcje przypominały już prawdziwe dachy dwuspadowe. Przy okazji zwróćmy uwagę, że już parę tysięcy lat temu borykano się z problemem mocowania pokrycia dachowego (wówczas w postaci skór) do konstrukcji dachu, czyli do żerdzi.

Człowiek powoli rozwijał się, tworząc nowe narzędzia i doskonaląc technikę. Powstał łuk i kamienna siekiera. W okresie mezolitu, w gospodarce przyswajalnej, coraz większego znaczenia nabiera łowiectwo i rybołówstwo, a to na skutek wyposażenia myśliwych w coraz doskonalsze sprzęty. W końcu człowiekowi wyposażonemu w precyzyjną broń w polowaniach na pojedyncze zwierzę zaczął towarzyszyć pies.

Pierwsze budynki
Około 4500 lat p.n.e. na ziemiach polskich przyswajalna gospodarka zbieracko–łowiecka stopniowo przekształca się w wytwórczą, rolniczo–hodowlaną. Myślistwo doprowadza do oswajania a następnie do hodowli zwierząt, natomiast zbieractwo do celowego wysiewania nasion. Stare sposoby pozyskiwania żywności przestały być podstawowymi, choć nadal były ważnymi metodami zaspokajania potrzeb. Te przeobrażenia gospodarcze trafnie nazwane zostały „rewolucją neolityczną”. Na ziemie obecnej Polski nowa gospodarka dotarła z terenów Europy południowej. Procesy te choć powolne i stopniowe doprowadziły nie tylko do upowszechnienia rolniczych metod pozyskiwania żywności, ale także do szerokich przemian światopoglądowych i społecznych. W tej sytuacji ludzie nie musieli już zmieniać miejsca pobytu, nie musieli przenosić się z jaskini do jaskini i nie musieli już mieszkać w prymitywnych szałasach czy „namiotach”. Stopniowo pojawiły się formy osad i trwalszych domów, a więc także dachy w rozumieniu już bardziej konkretnym. Zaczęto budować domy jako drewniane konstrukcje słupowe ze ścianami glinianymi, o powierzchni mniej więcej kilkunastu metrów kwadratowych. W większych osadach chaty miały już pokaźne rozmiary, bo ich długość sięgała nawet czterdziestu metrów. Dachy miały formę lekko spadzistą i były prawdopodobnie wykonywane z żerdzi wspartych na słupach, a poszycie dachów budowanych mniej więcej dwa, trzy, czy cztery tysiące lat przed naszą erą zaczęto wykonywać ze słomy i trzciny. Obok tych „nowoczesnych” konstrukcji cały czas funkcjonują chaty-ziemianki i półziemianki. Ludzie niemal do doskonałości doprowadzili obróbkę różnych rodzajów kamienia i kości. Zaczęli wytwarzać przedmioty wypalane z gliny – głównie naczynia. Z drewna wykonywano przeróżne sprzęty domowe. Z drewna wytwarzano także narzędzia rolnicze, łodzie dłubanki, sanie i w końcu pod koniec neolitu także wozy. W środkowej fazie neolitu na terenie ziem polskich pojawiły się pierwsze wyroby z miedzi. Znaleziska archeologiczne z tego okresu w postaci tygli świadczą o miejscowym wytopie.


Konstrukcja sochowa dachu

Epoka brązu i pierwsza specjalizacja zawodowa
Mniej więcej w latach 1800–1700 r. p.n.e. na terenie ziem polskich rozpoczęła się epoka brązu. Jednak cały czas posługiwano się narzędziami kamiennymi. Kamień, kości, rogi, glina to nadal podstawowe surowce, z których wytwarzano przedmioty codziennego użytku. Gospodarstwa domowe wyposażone były w sprzęty drewniane. Przyjmuje się, że metal w dorzecze Odry i Wisły importowany był zza Karpat i Sudetów, a umiejętność obróbki metalu i odlewnictwa przyjęła się najwcześniej na dzisiejszych zachodnich rubieżach ziem polskich. Wytwarzanie przedmiotów z brązu wymagało wysokich kwalifikacji, więc osoby posiadające te umiejętności cieszyły się dużym uznaniem. Dlatego też w literaturze archeologicznej zaczęto używać terminu „zawód” w odniesieniu do metalurgów z epoki brązu.

Domy w epoce brązu miały konstrukcję sumikowo-łątkową. Sumiki, pionowe słupy wkopywane w ziemię, miały dwa rowki. Między te słupy, w rowki wsuwano poziome belki zwane łątkami. Połączenia uszczelniano na przykład mchem, a całość oblepiano gliną. Równolegle pojawiły się budowle o ścianach drewnianych z belek wiązanych na zrąb. Budynki miały nawet kilkadziesiąt metrów kwadratowych powierzchni. Dachy nad nimi miały konstrukcję sochową. Wyglądało to mniej więcej tak, jakby nad budynkiem stawiano szałas. Otóż na krótszych bokach stawiano mocne długie pionowe belki, rozwidlone u góry. To były właśnie sochy. W rozwidleniach soch kładziono poziomą żerdź tworzącą kalenicę. Ten element to ślemię. Na ślemieniu za naturalny odrost zawieszano żerdzie, które u dołu opierały się na zrębie ścian. Te żerdzie przypominające krokwie nazywane były kluczynami. Pokryciem dachu była trzcina lub słoma.

Epoka żelaza i pojawienie się rzemiosła
Około 700 lat p.n.e. ziemie polskie wkroczyły w epokę żelaza. Z brązu nadal wytwarzano przede wszystkim ozdoby i broń, a rzadziej narzędzia. Z żelaza natomiast docierającego z krajów wschodnioalpejskich wykonywano przede wszystkim trwałe narzędzia i broń, rzadziej ozdoby. We wczesnej epoce żelaza cały czas używano kamienia, kości i rogu.

Około 300 lat p.n.e. zaszły duże zmiany wywołane wpływami celtyckimi, początkowo na południu ziem polskich. Ale nie zmieniło to zasadniczo sposobów budowania domów. Natomiast w literaturze można znaleźć informacje o domach podcieniowych. Zatem musiało nastąpić udoskonalanie zrębowej technologii wznoszenia ścian i stawiania nad nimi dachów. Może nawet pojawiają się pierwsze regionalizmy. Wraz z nadejściem epoki żelaza pojawiły się natomiast masowo osady obronne i grody ufortyfikowane.

Początek naszej ery to stopniowe doskonalenie narzędzi i upowszechnianie nowych metod uprawy ziemi. W III–IV w. n.e. ulepszono radło ramowe i powszechnie stosowano żelazne okucia. Wraz z rozwojem gospodarki rolniczo-hodowlanej intensywnie rozwijała się wytwórczość narzędzi pracy i przedmiotów codziennego użytku. Gwałtownie rozwijało się hutnictwo żelaza.

Pamiętać jednak należy, że w dalszym ciągu ważną rolę odgrywał kamień. Stosowano powszechnie wyroby z kości i rogów. Rozwinęło się garncarstwo i w III w. n.e. powszechnie stosowano toczenie na kole garncarskim i wypalanie w dwukomorowych piecach garncarskich. Drewno cały czas było surowcem powszechnie stosowanym zarówno do wytwarzania przedmiotów codziennego użytku jak i do wznoszenia udoskonalanych zapewne domów i innych budowli, a dachy wciąż kryto słomą i trzciną.

W takiej formie ziemie polskie dotrwały do burzliwego okresu wędrówki ludów, wyludnienia ziem polskich i wczesnego średniowiecza.

Jaki z tego można wysnuć wniosek? Otóż taki, że proste dachy sochowe pokryte słomą lub trzciną są bezwzględnie najdłużej stosowaną i bliską nam technologią, liczącą mniej więcej pięć, sześć, a może nawet jakieś siedem tysięcy lat.

Literatura
1.    Janusz Ostoja – Zagórski. Polska w starożytności. Wydawnictwo Poznańskie. Poznań 1988.
2.    Tomasz Czerwiński. Budownictwo ludowe w Polsce. Wydawnictwo Sport i Turystyka. Muza SA. Warszawa 2006
3.    Piotr Kaczanowski, Janusz Krzysztof Kozłowski. Wielka Historia Polski. T. 1 Najdawniejsze dzieje ziem polskich. Oficyna Wydawnicza Fogra. Kraków 1998.


mgr inż. Przemysław Spych
Doradca techniczny Monier Braas


Źródło: Dachy, nr 12 (156) 2012
PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -