Dekarze łupkowi z klubu Rathschecka

Ocena: 0
1650
Tegoroczny wyjazd do siedziby firmy Rathscheck był szczególny. Nie była to tylko kurtuazyjna wizyta podsumowująca kolejny rok współpracy z dekarzami, ale przede wszystkim bogato zaplanowane kilkudniowe warsztaty praktyczne.

Ekipa Polskiej Federacji Dekarzy, Blacharzy i Cieśli z wizytą w siedzibie firmy Rathscheck w Katzenberg

Tradycją każdego przyjazdu do siedziby firmy w Katzenberg jest krótka konferencja dotycząca efektów ekonomicznych, współpracy, omówienia nowości i planów na najbliższą przyszłość.

Tak się składa, że dwaj członkowie Zarządu Polskiej Federacji Dekarzy, Blacharzy i Cieśli – Krzysztof Kępniak i Jerzy Romanow – są również dekarzami łupkowymi. Była więc okazja, aby Prezes Jerzy Romanow osobiście wręczył statuetkę i dyplom Solidnego Partnera Federacji dyrektorowi sprzedaży firmy Rathscheck na Europę Wschodnią, Jensowi Lehmanowi.

Dużą atrakcją nawet dla tych, którzy kiedyś już mieli okazję odwiedzić firmę jest zjazd do kopalni, w której nieprzerwanie od kilkuset lat trwa wydobycie najpiękniejszych w Europie mozelskich łupków.
Iście bajkowe, choć czasami mroczne scenerie budzą zachwyt u każdego zwiedzającego kopalnię.
„Gwoździem programu”, na który czekali wszyscy uczestnicy wyjazdu, były ćwiczenia na dwóch dachach, będących akurat w trakcie krycia. Pierwszy dach znajduje się na prywatnej willi i jest kryty w tzw. stylu dzikim, drugi zaś to dach kościoła w kryciu prostokątnym. Logistyczne wyzwania, jakie postawiła przed organizatorami naszego pobytu obecność tak wielu osób na dachu, konieczność dopasowania się firm wykonawczych do wspólnego przebywania na tym samym obiekcie, kwestie bezpieczeństwa, procedury niemieckie itd. itp. były naprawdę duże.


Niesamowite sztolnie kopalni łupka



Willa kryta „na dziko”


Mieliśmy okazję doznać także innego niesamowitego doświadczenia zawodowego. Któż z dekarzy nie marzy bowiem o nauce, możliwości ćwiczeń pod okiem najbardziej znanych niemieckich instruktorów czy choćby i krótkiej wizycie w legendarnej szkole dekarskiej w Mayen?


Z wizytą w szkole dekarskiej w Mayen

Bardzo cenne były dla nas również ćwiczenia pod okiem instruktora w przyzakładowym ośrodku szkoleniowym. Wykonana praca została bardzo wysoko oceniona, a największą pochwałą był komentarz naszego mistrza: „..chyba za bardzo się przykładacie…” jako odpowiedź na nasze liczne uwagi komentujące jego pracę przy układaniu łupka.

Wieczorami po pracy i ćwiczeniach firma znakomicie dbała o nasze żołądki i dusze. Wszystko co dobre jednak szybko przemija. Na pożegnalnej kolacji każdemu uczestnikowi wręczono certyfikat ze szkolenia i firmowe gadżety.


Pożegnalna kolacja, podczas której wręczono nam certyfikaty uczestnictwa
w szkoleniu


Tekst i zdjęcia: Jerzy Romanow

Źródło: Dachy, nr 2 (110) 2009
PODZIEL SIĘ:
OCEŃ: